Naprawa linki ssania

Pierwsze objawy uszkodzenia linki ssania zaobserwowałem już w zeszłym roku (2011). Wtedy, zimą, zacięła się pierwszy raz. Jednak po nagrzaniu silnikiem i nasmarowaniu wnętrza pancerza od strony manetki zaczęła działać. Aż do pamiętnego dnia na I ZLOCIE, kiedy wyciągnięta, została już w pozycji rozruchowej. Myślę, że niektórzy jeszcze pamiętają akcję “uzda”. Wink

Poniżej, krok po kroku,  opisuję naprawę linki ssania przez wymianę jej fragmentu wraz z pancerzem i przerobienie rozgałęźnika.

Materiały i koszty

  • linka rowerowa hamulca 2 metry – 6 zł,
  • pancerz linki rowerowej (długość na wzór) – 3 zł,
  • łącznik z kostki od przewodów – niestety dostępna cała kostka – ok. 4 zł,
  • 2 x opaski 16-27 – 5 zł,
  • podkładka duża,
  • rurka – tulejka – beczułka (kawałek rurki stalowej 20 x 2 długości około 3 cm),
  • rurka gumowa 22 mm x 5 cm,
  • koszulka termokurczliwa,
  • podkładka mała,
  • satysfakcja z własnej roboty – BEZCENNA!

Inne

  • lutownica, cyna,
  • smar,
  • śrubokręt krzyżakowy,
  • śrubokręt płaski mały,
  • klucz imbusowy 8,
  • klucz nasadowy 10,
  • pilnik,
  • piłka do metalu.

Uwagi

Pancerz do łącznika powinniśmy dać o około 3 do 4 cm dłuższy niż oryginał, ze względu na to, że dorabiany łącznik będzie mógł się zmieścić dopiero za airbox’em.

Proponowana rurka – tulejka mogłaby być nieco krótsza i o mniejszej średnicy. Idealne byłoby coś w kształcie oryginalnego łącznika. Ja zastosowałem to co miałem pod ręką.

Uszkodzenie linki ssania może w początkowej fazie objawiać się jej blokowaniem w pancerzu, co skutkuje niedomykaniem się w gaźnikach tłoczków sterujących ssaniem. Spowoduje to wzrost obrotów biegu jałowego oraz zwiększone zużycie paliwa.


1) Aby dostać się do linki, zdejmujemy plastikowe osłony przy główce ramy, ściągamy bak. Następnie rozkręcamy lewą manetkę i wyciągamy kulkę kończącą linkę z uchwytu sterowania ssaniem. Idąc od kierownicy w kierunku gaźników wyciągamy pancerz z linką ssania.

ssanie01

2) Linka jest poprowadzona obok przedniego airbox’a, aż do rozgałęźnika. Z niego dwie osobne linki prowadzą do tłoczków w gaźnikach, otwierających przepusty ssania.

ssanie02

3) Wykręcamy ostrożnie „głowiczki” z gaźników tak, żeby tłoczki i sprężynki nie spadły z linek i wszystko ostrożnie wyciągamy. Na zdjęciu pokazana “głowiczka” ssania – gaźnik tylny (cylinder nr 1).

Jeżeli to możliwe (uszkodzona linka może być całkowicie zablokowana) przestawiamy dźwignie ssania w położenie rozruchowe. Wtedy tłoczki nie spadną z linek.

ssanie03

4) Lokalizacja “głowiczki” w gaźniku przednim (cylinder nr 2).

ssanie04

5) Moja linka dosłownie przyrdzewiała do metalowego pancerza. W jego wnętrzu pojawiła się korozja. Uszkodzeniu uległ odcinek od manetki do łącznika. Dopiero mocne szarpnięcie pozwoliło uwolnić linkę z pancerza. Na zdjęciu widać otwarty łącznik i uszkodzoną linkę.
ssanie05

6) Tak wyglądała strona manetki po siłowym wyciągnięciu kawałka linki.
ssanie06

7) Linka uległa zniszczeniu na skutek rdzy. Pancerz, który ma strukturę podobną do węża prysznicowego (spiralne stalowe zwoje obciągnięte igielitem) również skorodował wewnątrz i do niczego się nie nadawał. Gdyby był dobry, wystarczyłoby wstawić w niego nową linkę. Na zdjęciu oryginalne części i nowe elementy od rowerowu: linka hamulca oraz pancerz z teflonowym wkładem.

Ze starego pancerza wyrywamy końcówki (strzałka zielona pokazuje końcówkę od strony manetki).

Przekładamy gumkę uszczelniającą łącznik i dodatkową izolację na nowy pancerz.
ssanie07

8) Może się zdarzyć, że w gniazdach po wyrwaniu starego pancerza pozostaną jego metalowe zarobienia. Wybijamy je gwoździem lub śrubą odpowiedniej średnicy. Nie będą już potrzebne przy nowym pancerzu. Strzałka pokazuje gniazdo i jego pierwotną lokalizację. W końcówce osadzona nowy pancerz z linką.
ssanie08

9) Przed wsunięciem w stare końcówki nowego pancerza nakładamy na niego koszulkę termokurczliwą i podgrzewamy ją odpowiednio. Zapewni to zlikwidowanie luzu w gnieździe pancerza (pancerz rowerowy ma nieco mniejszą średnicę).
ssanie09

10) Linkę oryginalną, odciętą od strony łącznika, pokryłem cyną, żeby się nie rozłaziła. Chciałem ją zlutować z nowa linką, ale ta zupełnie nie się nie poddawała cynie. Dlatego zastosowałem łącznik od przewodów elektrycznych o średnicy dobranej do grubości linek. Został on wyłuskany z plastiku.

W rozgałęziaczu brakuje miejsca na dodatkowy łącznik, który musi mieć przestrzeń, żeby się poruszać. Pudełko od filmu to tylko przymiarka w poszukiwaniu dodatkowej osłony.
ssanie10

11) Obróbce trzeba poddać kulkę od strony manetki, ponieważ oczywiście (żeby nie było za łatwo) kulka linki rowerowej jest zbyt duża (dobrze, że nie za mała). Obrabiamy ją z wyczuciem pilnikiem.
ssanie11

12) Pudełko od filmu zostaje zastąpione metalową rurką – tulejką wyskrobaną z garażowych odpadów. Daje ona naszemu nowemu połączeniu linek dużo miejsca na ruch.
ssanie12

13) Po przymiarkach dokonanych na motocyklu obcinamy nadmiar nowej linki i pancerza.

Należy uważać, żeby nie przesadzić ze skracaniem!

Następnie mocno skręcamy obie końce oryginalnej i nowej linki w łączniku, najlepiej na zakładkę. Na zdjęciu widać podcięcia wykonane w rozgałęźniku, aby lepiej wchodził w rurkę. Duża podkładka pozwoli drugiej części rozgałęźnika oprzeć się o rurkę.
ssanie13

14) Żeby nic nie ograniczało ruchu w rozgałęźniku, po skręceniu, śrubki łącznika spiłowujemy do zera. Po założeniu “głowiczek”, sprężyn i tłoczków ssania okazało się, że zakres ruchu linki jest dość mały. Praktycznie pozostaje ona razem z łącznikiem cały czas w rozgałęźniku. Ale na tym etapie nie było sensu szukać krótszej rurki – tulejki, tym bardziej, że ta pasowała do całości, czyli obu stron starego rozgałęźnika.
ssanie14

15) Do środka naszego łącznika nakładamy sporą ilość smaru. Zapobiegnie to korozji, gdyby do środka dostała się wilgoć. Całość wpychamy w gumową rurkę (znów w ruch poszły garażowe resztki) o nieco większej średnicy niż nasza metalowa tulejka . Koniec gumowej rurki od strony gaźników ściskamy opaską, na tyle mocno, żeby guma doszła do łącznika. Zapewni to szczelność naszej konstrukcji.
ssanie15

16) Drugą stronę rozgałęźnika zabezpieczamy nakrętką takiej wielkości, żeby pasowała na oryginalne uszczelnienie. Z tej strony również dajemy opaskę i mocno ją ściskamy. Ponieważ nie pomyślałem wcześniej, musiałem nakrętkę przeciąć, żeby założyć ją na linkę (widać to na wcześniejszym zdjęciu).
ssanie16

17) Całość po złożeniu wyglądała jak na zdjęciu poniżej. Od lewej mamy stronę idącą do dźwigni w manetce, potem nowy-stary łącznik i dwie końcówki do gaźników – dłuższa do tylnego i krótsza do przedniego.
ssanie17

18) Naprawioną linkę prowadzimy w przewidzianym miejscu , przeciągając ją przez uchwyt przy główce ramy i kierując obok airbox’u nad linką gazu i jej łącznikiem.
ssanie18

19) Nowy rozgałęźnik ze względu na swoją wielkość znajdzie się dopiero za airbox’em. Z tego powodu nowy odcinek pancerza z linką powinien być około 4 do 5 cm dłuższy od oryginału.
ssanie19

20) Wkładamy tłoczki ssania na swoje miejsce (na zdjęciu pokazany gaźnik tylny). Dokręcamy “głowiczki”. Przedtem warto sprawdzić, czy przy skręcie kierownicy tłoczki pozostają nieruchome. Gdyby ruch kierownicą za bardzo napinał linkę ssania, tłoczki będą się ruszać. To niestety znak, że daliśmy za krótkie pancerz i linkę.
ssanie20

21) Wkładamy tłoczek ssania do przedniego gaźnika i dokręcamy “głowiczkę”.
ssanie21

22) Po zmontowaniu całości okazało się, że nowa linka w teflonowym pancerzu stawia mniejszy opór niż oryginalna. Hamulec dźwigni sterującej ssaniem w manetce okazał się zbyt słaby i sprężyny przy gaźnikach cofały dźwignię. Aby go wzmocnić podłożyłem pod zaślepkę trzymającą sprężynę hamulca (strzałka) małą płaską podkładkę.
ssanie22

23) Zakładany zbiornik i osłony. Następnie sprawdzamy działanie ssania. Uruchamiamy silnik i kontrolujemy czy kolektory nagrzewają się równomiernie oraz czy przy rozruchu nie występuje strzelanie w tłumiki. Jeżeli ssania są do końca otwarte to po chwili silnik osiągnie obroty około 3,5 tys. obr./min. Po nagrzaniu maszyny wyłączamy ssanie. Regulujemy obroty biegu jałowego i sprawdzamy synchronizację przepustnic gaźników. Sprawdzamy, czy skręt kierownicą w skrajne położenia nie powoduje zmiany obrotów biegu jałowego (czyli upewniamy się czy naprawiona linka ma odpowiedni zapas luzu).

Na koniec ruszamy na przejażdżkę. Cieszymy się z zaoszczędzonych pieniędzy. Przeznaczamy je na paliwo do VX’a. 😉