Zegarek, data, termometr i woltomierz

Zaczyna się kolejny “sezon” i każdy coś tam będzie dłubał lub już dłubie przy swoim VX’ie. 😉

Wrzucam manual, który może być przydatny dla poszukujących w miarę prostego sposobu doposażenia swojego motocykla w zegarek, datownik, termometr i woltomierz.

Co prawda na aukcjach brak w tej chwili zastosowanego przeze mnie modułu, ale myślę, że za jakiś czas znów coś pojawi się na allegro.

W razie czego trzeba kontaktować się z użytkownikiem [b]Ecall[/b]. Można też wykorzystać inny moduł – trochę tego na allegro jest – moje rozwiązanie to tylko ogólna propozycja.

Urządzenie i jego montaż ogarniałem w marcu 2014 r. (kto był na ostatnim zlocie być może już je widział), od tego czasu przetrwało w różnych warunkach około 10k km i mam nadzieję, że jeszcze trochę pożyje (początkowo obawiałem się, że jednak moduł padnie – drgania, wilgoć itd.). 😉

Główne etapy konstruowania i montażu urządzenia przedstawiłem na zdjęciach poniżej.

Podczas jazdy VX'em od kiedy pamiętam brakowało mi zegarka. Do zegarka na ręce ciężko sięgnąć nawet na postoju. Gdy jest się w motocyklowych ciuchach jest on bowiem zazwyczaj ukryty pod kilkoma warstwami sztywnej odzieży. Po ostatnim wrześniowym wypadzie zamarzył mi się jeszcze termometr - spodobało mi się rozwiązanie zastosowane w AT u Miśka. No i pojawiła się też chęć, żeby tak jak u Miśka, móc kontrolować napięcie w instalacji elektrycznej motocykla. Zacząłem szperać w Internecie. Poszukiwania zaowocowały znalezieniem na Allegro gotowego modułu zatytułowanego "TERMOMETR SAMOCHODOWY WOLTOMIERZ + ZEGAREK + DATA!". Produkuje go użytkownik Ecall. W podstawowej wersji parametry są wyświetlane w nieco innej konfiguracji. Na prośbę moduł został dostosowany do moich potrzeb (m. in. wszystkie interesujące mnie parametry zostały umieszczone na jednym ekranie, zlikwidowano wskazania temperatury wnętrza pojazdu i dodano stosowny komunikat powitalny ;)).
Podczas jazdy VX’em od kiedy pamiętam brakowało mi zegarka. Do zegarka na ręce ciężko sięgnąć nawet na postoju. Gdy jest się w motocyklowych ciuchach jest on bowiem zazwyczaj ukryty pod kilkoma warstwami sztywnej odzieży. Po ostatnim wrześniowym wypadzie zamarzył mi się jeszcze termometr – spodobało mi się rozwiązanie zastosowane w AT u Miśka. No i pojawiła się też chęć, żeby tak jak u Miśka, móc kontrolować napięcie w instalacji elektrycznej motocykla. Zacząłem szperać w Internecie. Poszukiwania zaowocowały znalezieniem na Allegro gotowego modułu zatytułowanego “TERMOMETR SAMOCHODOWY WOLTOMIERZ + ZEGAREK + DATA!”. Produkuje go użytkownik Ecall. W podstawowej wersji parametry są wyświetlane w nieco innej konfiguracji. Na prośbę moduł został dostosowany do moich potrzeb (m. in. wszystkie interesujące mnie parametry zostały umieszczone na jednym ekranie, zlikwidowano wskazania temperatury wnętrza pojazdu i dodano stosowny komunikat powitalny ;)).
Największym problemem w tego typu operacjach (przynajmniej dla mnie) jest dorobienie odpowiedniej obudowy. Znalezienie czegoś co by pasowało to znów trochę (dużo) szperania w Internecie (Ecall nie proponuje obudów, ponieważ w zasadzie moduły są przeznaczone do instalacji w desce rozdzielczej samochodów). Myślałem i szukałem, szukałem i myślałem jak ugryźć ten temat. ;) Wybór padł na pudełka typu "Proskit". Zamówiłem trochę na czuja i okazało się, że dwa małe złożone do siebie obudowy będą miały idealny wymiar. Trochę rzeźby wymagało wycięcie okienka (cięcie wodą okazało się nieopłacalne). Na szczęście aluminium to dość wdzięczny materiał do obróbki. Mały brzeszczot i pilnik, wiertarka z kamieniem oraz duże pokłady cierpliwości czynią cuda. ;) Powyżej pierwsza przymiarka wstępnie obrobionej obudowy - wg mnie to chyba najlepsze miejsce na kokpicie VX'a pod dodatkowe wskaźniki.
Największym problemem w tego typu operacjach (przynajmniej dla mnie) jest dorobienie odpowiedniej obudowy. Znalezienie czegoś co by pasowało to znów trochę (dużo) szperania w Internecie (Ecall nie proponuje obudów, ponieważ w zasadzie moduły są przeznaczone do instalacji w desce rozdzielczej samochodów). Myślałem i szukałem, szukałem i myślałem jak ugryźć ten temat. 😉 Wybór padł na pudełka typu “Proskit”. Zamówiłem trochę na czuja i okazało się, że dwa małe złożone do siebie obudowy będą miały idealny wymiar. Trochę rzeźby wymagało wycięcie okienka (cięcie wodą okazało się nieopłacalne). Na szczęście aluminium to dość wdzięczny materiał do obróbki. Mały brzeszczot i pilnik, wiertarka z kamieniem oraz duże pokłady cierpliwości czynią cuda. 😉 Powyżej pierwsza przymiarka wstępnie obrobionej obudowy – wg mnie to chyba najlepsze miejsce na kokpicie VX’a pod dodatkowe wskaźniki.
Sam moduł również wymagał małej przebudowy. Żeby maksymalnie zmniejszyć jego płytkę drukowaną i móc wyśrodkować wyświetlacz względem obudowy usunąłem przyciski sterowania (odciąłem niepotrzebną część płytki). Zamiast zastosowanych początkowo mikrostyków wlutowałem przewody. Zasada działania jest prosta, masa i trzy włączniki - tryb ustawienia, zwiększ lub zmniejsz parametr (te ostatnie dwa odpowiadają również za sterowanie jasnością wyświetlacza). W obudowie oprócz wycięcia okienka musiałem spiłować żebra od strony okienka, żeby dobrze dopasować szybkę. Na zdjęciu widać też otwór z przelotką na przewody (masa, plus, plus podtrzymujący zegarek) oraz do czujnika temperatury. W dolnej części dałem długą śrubę M5, która będzie mocować moduł do obudowy zegarów. Do skręcenia całości wykorzystałem oryginalne, nagwintowane fabrycznie, otwory w narożnikach jednej z obudów, a w drugiej rozwierciłem je na przelot pod śruby z płaskimi łebkami.
Sam moduł również wymagał małej przebudowy. Żeby maksymalnie zmniejszyć jego płytkę drukowaną i móc wyśrodkować wyświetlacz względem obudowy usunąłem przyciski sterowania (odciąłem niepotrzebną część płytki). Zamiast zastosowanych początkowo mikrostyków wlutowałem przewody. Zasada działania jest prosta, masa i trzy włączniki – tryb ustawienia, zwiększ lub zmniejsz parametr (te ostatnie dwa odpowiadają również za sterowanie jasnością wyświetlacza). W obudowie oprócz wycięcia okienka musiałem spiłować żebra od strony okienka, żeby dobrze dopasować szybkę. Na zdjęciu widać też otwór z przelotką na przewody (masa, plus, plus podtrzymujący zegarek) oraz do czujnika temperatury. W dolnej części dałem długą śrubę M5, która będzie mocować moduł do obudowy zegarów. Do skręcenia całości wykorzystałem oryginalne, nagwintowane fabrycznie, otwory w narożnikach jednej z obudów, a w drugiej rozwierciłem je na przelot pod śruby z płaskimi łebkami.
Tył modułu po przeróbkach. Widać przewody, które przylutowałem do ścieżek od odciętych wyłączników (mikrostyków). Obok modułu, na szmatce, widać kontaktron, który zastąpi mikrostyk. Tył modułu został pozbawiony ochronnej płytki - nie będzie potrzebna. Jak widać całość znacznie się zmniejszyła. Dzięki temu bez trudu zmieści się w obudowie.
Tył modułu po przeróbkach. Widać przewody, które przylutowałem do ścieżek od odciętych wyłączników (mikrostyków). Obok modułu, na szmatce, widać kontaktron, który zastąpi mikrostyk. Tył modułu został pozbawiony ochronnej płytki – nie będzie potrzebna. Jak widać całość znacznie się zmniejszyła. Dzięki temu bez trudu zmieści się w obudowie.
Każdy kontaktron z przylutowanymi przewodami wsadziłem w koszulkę. Ponieważ w praktyce przyciski będą potrzebne tylko do ustawienia parametrów, zdecydowałem się na rozwiązanie, dzięki któremu przygotowaną obudowę mogłem szczelnie zamknąć. Dzięki kontaktronom obyło się bez wykonywania dodatkowych niepotrzebnych otworów na wyłączniki, które i tak byłyby sporadycznie wykorzystywane.
Każdy kontaktron z przylutowanymi przewodami wsadziłem w koszulkę. Ponieważ w praktyce przyciski będą potrzebne tylko do ustawienia parametrów, zdecydowałem się na rozwiązanie, dzięki któremu przygotowaną obudowę mogłem szczelnie zamknąć. Dzięki kontaktronom obyło się bez wykonywania dodatkowych niepotrzebnych otworów na wyłączniki, które i tak byłyby sporadycznie wykorzystywane.
Kontaktrony przylutowałem do wcześniej przygotowanych przewodów. Do obudowy - w odpowiednim miejscu, tam gdzie umieściłem kontaktron - wystarczy przyłożyć mały magnes, żeby wszystko razem zadziałało jak włącznik... ;) Na zdjęciu widać włożoną w okienko szybkę (szkło 2 mm, przycięte u szklarza - groszowa sprawa). Całość pewnie osadziłem w obudowie, dzięki odpowiednio przyciętej, sztywnej karimacie. Ma to na celu blokować układ w odpowiednim położeniu i chronić przed drganiami.
Kontaktrony przylutowałem do wcześniej przygotowanych przewodów. Do obudowy – w odpowiednim miejscu, tam gdzie umieściłem kontaktron – wystarczy przyłożyć mały magnes, żeby wszystko razem zadziałało jak włącznik… 😉 Na zdjęciu widać włożoną w okienko szybkę (szkło 2 mm, przycięte u szklarza – groszowa sprawa). Całość pewnie osadziłem w obudowie, dzięki odpowiednio przyciętej, sztywnej karimacie. Ma to na celu blokować układ w odpowiednim położeniu i chronić przed drganiami.
Kontaktrony ułożone na swoich miejscach. Wystarczy zbliżyć magnes przez ściankę obudowy, żeby uzyskać załączenie odpowiedniej funkcji modułu. ;) Całość opakowana w karimatę - nic nie ma prawa być lużne. Przed złożeniem szybka i krawędzie dostały nieco szarego silkonu. Krawędzie były dość równe i wszystko się ładnie zassało - czy będzie szczelne - zobaczymy. Na wszelki wypadek do środka obudowy, w różnych miejscach, wrzuciłem trzy małe torebki z żelem silikonowym - absorbentem wilgoci.
Kontaktrony ułożone na swoich miejscach. Wystarczy zbliżyć magnes przez ściankę obudowy, żeby uzyskać załączenie odpowiedniej funkcji modułu. 😉 Całość opakowana w karimatę – nic nie ma prawa być lużne. Przed złożeniem szybka i krawędzie dostały nieco szarego silkonu. Krawędzie były dość równe i wszystko się ładnie zassało – czy będzie szczelne – zobaczymy. Na wszelki wypadek do środka obudowy, w różnych miejscach, wrzuciłem trzy małe torebki z żelem silikonowym – absorbentem wilgoci.
Tak wyglądały pierwsze próby z obudową. ;)
Tak wyglądały pierwsze próby z obudową. 😉
Zamontowanie całości na motocyklu nie jest trudne. W obudowie zegarów z tyłu, nad kostką z przewodami, jest płaskie miejsce, gdzie można wywiercić otwór pod śrubę M5. Dajemy ją z kontrą, podkładkami sprężystymi i dużą podkładką od spodu. Wszystko to po to, żeby mieć nadzieję, że moduł nie odpadnie nam od wibracji (silnika i wybojów) - czas pokaże ile jest warty plastik od Suzuki. ;)
Zamontowanie całości na motocyklu nie jest trudne. W obudowie zegarów z tyłu, nad kostką z przewodami, jest płaskie miejsce, gdzie można wywiercić otwór pod śrubę M5. Dajemy ją z kontrą, podkładkami sprężystymi i dużą podkładką od spodu. Wszystko to po to, żeby mieć nadzieję, że moduł nie odpadnie nam od wibracji (silnika i wybojów) – czas pokaże ile jest warty plastik od Suzuki. 😉
Nie mam za dużo zdjęć z tej fazy montażu, bo wszystko robiłem na biegu. Centralna śruba 5 mm wchodzi w otwór wywiercony w plastiku zegarów. Do tego podkładki zwykłe i sprężyste oraz kontra. Na środku w głębi zegarów, w łączeniu kubków, widać dużą podkładkę. Ma rozłożyć siły na większą powierzchnie. Pod obudową modułu dałem małe, gumowe odboje (nie widać na zdjęciu), żeby nie rysować kubków. Montaż jest mało inwazyjny i b. szybko można wrócić do seryjnego wyglądu (np. moduł idzie do nowego motocykla itp.). Na razie wszystko się trzyma.
Nie mam za dużo zdjęć z tej fazy montażu, bo wszystko robiłem na biegu. Centralna śruba 5 mm wchodzi w otwór wywiercony w plastiku zegarów. Do tego podkładki zwykłe i sprężyste oraz kontra. Na środku w głębi zegarów, w łączeniu kubków, widać dużą podkładkę. Ma rozłożyć siły na większą powierzchnie. Pod obudową modułu dałem małe, gumowe odboje (nie widać na zdjęciu), żeby nie rysować kubków. Montaż jest mało inwazyjny i b. szybko można wrócić do seryjnego wyglądu (np. moduł idzie do nowego motocykla itp.). Na razie wszystko się trzyma.
Do podłączenia elektryki można wykorzystać zasilanie obrotomierza. Mamy tam plus po stacyjce i masę. Żeby zegarek odliczał czas po wyłączeniu zapłonu, musimy zasilić przewód podtrzymania plusem bezpośrednio z akumulatora. Ja miałem już taki przewód wyciągnięty do reflektora w innym celu i z niego skorzystałem.
Do podłączenia elektryki można wykorzystać zasilanie obrotomierza. Mamy tam plus po stacyjce i masę. Żeby zegarek odliczał czas po wyłączeniu zapłonu, musimy zasilić przewód podtrzymania plusem bezpośrednio z akumulatora. Ja miałem już taki przewód wyciągnięty do reflektora w innym celu i z niego skorzystałem.
Przewody zbierają się w tyle obrotomierza na dodatkowym wyłączniku - można nim zdjąć podtrzymanie modułu np. na dłuższy postój. Miernik pokazał, że pobór prądu to tylko około 6 mA (podczas pracy przy pełnym podświetleniu to około 25 mA), ale uznałem, że na zimę, jeżeli będę chciał zostawić akumulator w motocyklu, przyda się mieć możliwość w łatwy sposób całkowicie odłączyć moduł od prądu.
Przewody zbierają się w tyle obrotomierza na dodatkowym wyłączniku – można nim zdjąć podtrzymanie modułu np. na dłuższy postój. Miernik pokazał, że pobór prądu to tylko około 6 mA (podczas pracy przy pełnym podświetleniu to około 25 mA), ale uznałem, że na zimę, jeżeli będę chciał zostawić akumulator w motocyklu, przyda się mieć możliwość w łatwy sposób całkowicie odłączyć moduł od prądu.
No i test na motocyklu. Ponieważ układ jest zbudowany na mikrokontorlerze, można w nim zaprogramować co nam się podoba- wystarczyło poprosić Ecall'a i mam indywidualny tekst powitalny, którym mój VX przedstawia mi się po przekręceniu kluczyka w stacyjce. ;) Gdyby się uprzeć można by zapewne do modułu dorzucić opcje drogomierza, pomiaru czasu jazdy, średniej prędkości itd. (zaleta wykorzystania programowalnego mikrokontrolera), ale uznałem, że standardowy drogomierz i zegarek w zupełności mi wystarczają i nie poruszałem tego tematu z Ecall'em - nie jestem aż tak skrupulatny, jeżeli chodzi o prowadzenie statystyk z podróży. ;)
No i test na motocyklu. Ponieważ układ jest zbudowany na mikrokontorlerze, można w nim zaprogramować co nam się podoba- wystarczyło poprosić Ecall’a i mam indywidualny tekst powitalny, którym mój VX przedstawia mi się po przekręceniu kluczyka w stacyjce. 😉 Gdyby się uprzeć można by zapewne do modułu dorzucić opcje drogomierza, pomiaru czasu jazdy, średniej prędkości itd. (zaleta wykorzystania programowalnego mikrokontrolera), ale uznałem, że standardowy drogomierz i zegarek w zupełności mi wystarczają i nie poruszałem tego tematu z Ecall’em – nie jestem aż tak skrupulatny, jeżeli chodzi o prowadzenie statystyk z podróży. 😉
No i działa. Efekt końcowy dość przyjemny, co potrzeba mamy na wyświetlaczu. ;) Czas pokaże, czy układ nie padnie od drgań, wilgoci lub pulsacji napięcia (choćby tych pochodzących od zapłonu). I czy mocowanie do kruchego skądinąd plastiku zegarów, wytrzyma na dłuższą metę. Na razie pierwsze jazdy testowe wypadły pomyślnie, więc trzeba być dobrej myśli. ;)
No i działa. Efekt końcowy dość przyjemny, co potrzeba mamy na wyświetlaczu. 😉 Czas pokaże, czy układ nie padnie od drgań, wilgoci lub pulsacji napięcia (choćby tych pochodzących od zapłonu). I czy mocowanie do kruchego skądinąd plastiku zegarów, wytrzyma na dłuższą metę. Na razie pierwsze jazdy testowe wypadły pomyślnie, więc trzeba być dobrej myśli. 😉

Gdyby ktoś chciał coś takiego sobie zbudować to w razie pytań chętnie służę pomocą.