Dodatkowe światła drogowe

Coś na zimowe wieczory. Wink

Reflektor w VX (jeżeli ma zdrowe lustro i szkło), przy sprawnej instalacji elektrycznej (napięcie na żarówce) wg mnie dość dobrze oświetla drogę. Jednak na bałkańskich winklach, po zmroku, trochę brakowało mi dodatkowego doświetlania pobocza drogi. Piszcie co chcecie na temat wyglądu, ale dodatkowe oświetlenie (światła drogowe) to może być dobra sprawa na każdej krętej (i nie tylko) trasie. Wink

Ot i narodziła się pewna koncepcja. Wink

Ponieważ uważam, że należy jak najmniej ingerować w konstrukcję moto i mieć możliwość łatwego powrotu do serii (np. na wypadek sprzedaży itp.) – do montażu dodatkowych lamp wykorzystałem istniejące elementy. Dzięki temu osiągnąłem zupełny brak inwazyjności. Założenie lub zdjęcie dodatkowego oświetlenia to około 15 minut zabawy z podstawowymi narzędziami. Osobny temat to elektryka, ale tu niezbędna instalacja (jak i przełącznik) praktycznie nie będą widoczne. Wink

Poniżej przepis na dodatkowe światła drogowe do VX’a. Opisy znajdziecie pod zdjęciami.


1. Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł, żeby nieco poprawić oświetlenie. Zwłaszcza w trasie, jazda w nocy na łukach byłaby bezpieczniejsza, gdyby zastosować dodatkowe reflektory doświetlające. Po rozpoznaniu dostępnych na rynku rozwiązań mój wybór padł na 4 calowe lampy z żarówką H3 dostępne w sklepie CZĘŚCI MOTO – http://czesci-moto.pl/p11215,lampy-przod-lightbar-4-h3.html, 129 zł (para).

2. Do podłączenia lamp wykorzystałem przekaźnik załączany dodatkowym wyłącznikiem do instalacji świateł drogowych.


3. W cenie 129 zł nie można oczekiwać zbyt wiele. Odbłyśnik i klosz to odporny na temperaturę plastik z gniazdem na żarówkę H3. Obudowa to metalowy kubek. OT – lampki okazały się jednak dość wytrzymałe, jedna przeżyła nawet ślizg. Klosz nie pękł (!), a rysy udało się spolerować papierem ściernym i pastą. Kubek wygiął się przy mocowaniu, ale dało się to ogarnąć dając nowy nit i całość nieco podginając.


4. Brak uszczelnienia żarówek od strony gniazda nie wróżył długiego życia odbłyśnikowi. Aby rozwiązać problem uszczelnienia reflektora wykorzystałem duże, dławice gumowe.


5. Przewody do podłączenia żarówki przewlokłem przez wykonane w dławicy otwory i przygotowałem do podłączenia z żarówką i jej gniazdem.


6. Po złożeniu całości (z tyłu dławicy musiałem jeszcze dołożyć kawałek pianki), gumowy kubek idealnie docisnął się do tylnej części odbłyśnika, uszczelniając gniazdo żarówki.


7. Do zamocowania dodatkowych lamp do boków reflektora wykorzystałem miejsca pod seryjne mocowania. Trzeba w ich miejsce dać dłuższe śruby, odwrotnie osadzone (od środka reflektora na zewnątrz). Nowe mocowanie to kanapka z podkładek w której gumka ma zapobiec porysowaniu uchwytu reflektora, a kawałek plastikowej rurki służy wycentrowaniu podkładki.


8. Gumową podkładkę (z dętki) podkleiłem do metalowej podkładki klejem, żeby nie wyłaziła przy skręcaniu całości. Na zdjęciu widać też kubek dławicy z dodatkowym dystansem – pianką.


9. Zakładamy podkładki i talerzyk, który był w zestawie z lampą.


10. Kolejna podkładka i nakrętka, którą dokręcamy z wyczuciem. Dzięki temu będziemy mogli regulować ustawienie lampy (działa to podobnie jak przegub w lusterku motocyklowym). Na końcu śruby dajemy podkładkę sprężystą z kontrą.


11. Lampy zamocowane. Mi się nawet podoba. 😉


12. Widok z boku…


13. …i z tyłu.


14. Pozostaje kwestia podłączenia elektrycznego do instalacji motocykla. Wyłącznik najwygodniej umieścić w zespole przełączników – okazuje się, że we wnętrzu prawego całkiem sporo miejsca znajduje się pod rolką nawijającą linkę gazu.


15. Lutujemy przewody, przeciągamy przez wnętrze wyłącznika i umieszczamy w koszulce co by się nie przetarły. Potem prowadzimy dalej w okolicę główki ramy, gdzie zamontujemy przekaźnik. Ja wyłącznikiem zająłem otwór odprowadzający wodę, obok wykonałem drugi (na lewo od wyłącznika).


16. Tak to wygląda od spodu.


17. A tak po zamontowaniu. Mamy w miarę wygodny dostęp do przełącznika kciukiem.


18. Przekaźnik najwygodniej umieścić w okolicach główki ramy, pod jedną z plastikowych klapek. Zasilamy go przez bezpiecznik najlepiej bezpośrednio z akumulatora (np. przewód do przekaźnika rozrusznika). Sterowanie przekaźnikiem odbywa się przez dodatkowy wyłącznik, który podaje zasilanie z kontrolki drogowych. Dzięki takiemu podłączeniu na światłach mijania akcesoryjne lampy nie świecą. Natomiast w zależności od pozycji dodatkowego przełącznika, będą zapalać się lub pozostaną zgaszone, po włączeniu świateł drogowych.


19. Tutaj (pod elektrozaworem) widać dodatkowy bezpiecznik podłączony do przewodu przy przekaźniku rozrusznika, który zasila przekaźnik przy główce ramy.


20. Jeszcze raz ogólny wygląd. Każdy swoje chwali, ale nie jest źle. 😉 BTW – demontaż lamp i powrót do serii to chwila.


21. Bez dodatkowych lamp.


22. Z dodatkowymi lampami.


23. Test w terenie. Bez dodatkowych lamp.


24. Test w terenie. Z dodatkowymi lampami.


UWAGI

Czemu nie zamontowałem lamp na gmolach?

  1. Bo za nisko i światło reflektorów dodatkowych byłoby nieefektywnie wykorzystane.
  2. I dlatego, że to co zamontujesz poza obrysem motocykla odpada przy ślizgu. Wink

Źródła światła

W lampach zainstalowałem żarówki H3 – 12V/35W. Dają dobre, jasne światło porównywalne natężeniem z reflektorem głównym. To, że (w mojej ocenie) natężenie światła reflektora głównego (60W) jest praktycznie identyczne jak lamp dodatkowych (35W), może tylko świadczyć o tym, że jego lustro ma już nieco gorsze parametry. Żarówki 35W mniej obciążają układ elektryczny niż typowe 55W – zyskujemy łącznie 40W (przykładowo tyle pobierają zazwyczaj grzane manetki).

Eksperymentowałem też z szeregowo 2 x H3 6V/25W, ale rezultaty nie były zadowalające. O H3 LED nawet nie powinienem wspominać – tanie zamienniki mogą być wykorzystane do świateł od jazdy dziennej i nic poza tym – nie ma sensu w nie inwestować. Chyba, że coś nowego pojawi się na rynku np. z LED typu CREE, ale cena takich rozwiązań będzie pewnie zaporowa.

Obciążenie instalacji elektrycznej

O ile mnie pamięć nie myli, to z alternatora mamy jakieś 330W przy 5000 obr/min Do czego zmierzam. Mimo “słabszych” żarówek, wydaje mi się, że po włączeniu dodatkowych lamp, napięcie w instalacji nieco za bardzo spada. Mam wrażenie, że przy długotrwałej jeździe z włączonymi dodatkowymi światłami i jeszcze do tego grzanymi manetkami bilans ładowanie/pobór prądu wychodzi w okolicy zera (alternator i regulator, połączenia mam “w normie”). Nie sprawdziłem tego zjawiska jednak dokładnie, bo przy dużym ruchu na trasie ciągłe zmiany światła mijania/drogowe uniemożliwiają obserwację tego co się stanie. Dodam, że z takim “zmiennym” poborem prądu instalacja daje sobie radę bez problemu. Nie zauważyłem, żeby dochodziło do nadwątlenia “sił” akumulatora. Jednak obserwując woltomierz dochodzę do wniosku, że coś jest na rzeczy i temat wymaga rozpracowania. Marta będzie chyba musiała skoczyć na te bałkańskie winkle, żeby sprawdzić co i jak. Wink