Tokajski wieczór

Dzień #1, piątek, godzina 23.00

Kemping w Tokaju jest położony bezpośrednio nad rzeką. Dostępne są toalety i prysznice w osobnym budyneczku. Hilton to nie jest, ale standard o niebo wyższy, niż polewanie się wodą nabrana butelką  z rzeki. 🙂 Koszt: 6 euro za nocleg za osobę+moto+namiot.

Griba: Kemping spoko, ale toalety syfiaste. Kto jest delikatny na punkcie higieny może nie być zadowolony. 😉

Po rozbiciu namiotów zaczęliśmy ogarniać strawę. Na miejscu jest kuchenka gazowa i można z niej do woli korzystać. Niestety nie jest doskonała i menażka Griby doznała zaczadzenia. 😉

Griba: Piękny, głęboki, czarny kolor, niestety nie był trwały. 🙁

Pasztety, zupki chińskie i inne wynalazki z tej kategorii smakują wybornie w takich warunkach. Czoper żałuje, że nie wziął paprykarza szczecińskiego. Za to herbata z tutejszą  wodą była naprawdę smaczna, może dlatego, że “zażelaziona”?

Po kolacji Yasiek poczęstował nas swoim lekarstwem i poszliśmy zamoczyć stopy do rzeki. Griba włożył obie, a Yasiek z Czoperem stwierdzili, że to wystarczy na całą ekipę. I dobrze, bo zaraz spod pomostu zaczęły wpływać różne niespodzianki – butelka po ruskiej wódce, jakiś plastik po pepsi i inne cacka… Ale za to okolica bardzo urokliwa. Zachód słońca też nam się całkiem niezły trafił, choć zdjęcia tego nie oddają.

Poszliśmy jeszcze na kieliszek wina do baru polo namiotowego i oddaliśmy się rozmowom różnorakiej maści. Od historii typu “skąd się tu wziąłem”, po wątki ideologiczno-polityczne.

Griba: Nocne Polaków rozmowy… 😉

Na koniec wieczoru okazało się, że Yasiek we flaszce nic już nie ma i trzeba zacząć się kłaść spaść w celu odzyskania sił, by jutro lepiej się jechało.

Griba: Albo flaszka była dziurawa, albo było tak ciepło, że Yasiowy specjał częściowo wyparował. A może jedno i drugie.  😉

Lekcja, której dziś się nauczyliśmy: brać jakieś dziadostwo na komary. 😉 W Tokaju tną niemiłosiernie! Właśnie jeden brzęczy w namiocie Czopera i nie można go zlokalizować. 🙁 Rano będzie drapanko…

Jutro (sobota, dzień #2) będziemy jechać do Rumunii!


Kolejny wpis
« »
Poprzedni wpis
« »