Golden hour

Pogoda nadal sprzyja motocyklistą! Postanowiliśmy wykorzystać dobrą aurę i w piątek przed południem wyruszyliśmy do naszej tajnej bazy w okolicach Dziemian. 😉

Trasa wiodła nieco inaczej niż zazwyczaj, skorzystaliśmy bowiem z rad kolegi Jaqb Csb (Adventure Trójmiasto), który zarekomendował nam szlak biegnący północną stroną drogi krajowej nr 20.

Część wycieczki przebiegała wzdłuż linii kolejowej po bardzo przyjemnej “szutrówce”. 😉

Nie brakowało różnych atrakcji, jak przejazd przez czyjeś gospodarstwo (na szczęście mogliśmy liczyć na wyrozumiałość mieszkańców), czy malownicze mostki nad torami…

…które doskonale nadawały się do tego, żeby zrobić zdjęcie.

Dalej, za Kościerzyną, to już była trochę improwizacja. Dopiero mniej więcej od Wąglikowic wróciliśmy na dobrze nam znane szutrowe i leśne dukty, które biegną aż do Dziemian.

Na końcu trasy spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka! Przed samą “metą” trafiliśmy na tzw. “złotą godzinę”.  To moment, kiedy Słońce znajduje się nisko nad horyzontem i dzięki temu występuje szczególne oświetlenie.

Klimat był niesamowity!

Następnego dnia nadarzyła się okazja, żeby wspólnie pojeździć z kolegami z grupy Adventure Trójmiasto. Cesar i Romuald postanowili przedrzeć się z Trójmiasta w okolice Sulęczyna drogami gruntowymi. Około godziny trzynastej wyruszyliśmy im naprzeciw.

Niestety, gdy dotarliśmy na miejsce spotkania, okazało się, że pompa paliwa w moim DL’u znów odmówiła posłuszeństwa! Eh… 🙁 Na szczęście byłem dobrze przygotowany na zaistniałą okoliczność. Dzięki temu, że miałem (kolejny) zapasowy silniczek, szybko ogarnąłem temat.

Po moich zabiegach V-Strom “odpala” i całą ekipą ruszamy nad Jezioro Mausz, a dalej drogami gruntowymi w kierunku miejscowości Sominy i Trzebuń.

Trochę skróciliśmy naszą wycieczkę, bo za Śluzą pojechaliśmy na Dywan, a stamtąd do Dziemian, gdzie w niezawodnej “Biedronce” ogarnęliśmy zaopatrzenie na wieczór. 😉

Mimo, że spędzony przy ognisku czas był mocno “wesoły”, to w niedzielę udało nam się dosyć szybko “wygrzebać”. Oczywiście wracając do Trójmiasta, kurczowo trzymaliśmy się dróg gruntowych. Nie na darmo należymy przecież do grupy Adventure Trójmiasto. 😉

Niech to pogodowe “golden hour” dla motocyklistów trwa jak najdłużej! 😉