Seal Mate, czyli jak szybko powstrzymać wyciek z lag

Kilkanaście dni temu zauważyłem, że na jednym z teleskopów zostają smugi oleju. Niedobrze! Przebieg robi swoje, a dodatkowo spora ilość kilometrów po drogach gruntowych przyspiesza zużycie, bo zanieczyszczenia, które przylepiają się do lag, uszkadzają gumowe wargi uszczelniaczy. Nie na darmo motocykle enduro wyposażone są w osłony!

Przygotowany na najgorsze zakupiłem zestaw nowych uszczelniaczy, zabezpieczenia oraz olej, który przy tej okazji miałem zamiar wymienić.

Zanim zabrałem się do roboty, swoim drobnym “kłopotem” podzieliłem się z moim serdecznym, motocyklowym kolegą Tomkiem. Ten poradził mi żeby zanim rozbiorę lagę, poszukał informacji o przyrządzie “Seal Mate”.

Okazało się, że to tajemniczo brzmiące hasło wystarczy “wrzucić” w Internet, aby znaleźć szereg filmów, które prezentują jak za pomocą kawałka plastiku łatwo i szybko “uzdrowić” cieknącą lagę!

Najwięcej informacji można znaleźć u źródła, czyli po prostu na stronie producenta Seal Mate.

Zadziwiony nowatorskim sposobem, trochę nie dowierzając temu co widzę, postanowiłem jednak spróbować – przecież nic nie tracę, bo cieknącą lagę i tak zdążę jeszcze zawsze rozebrać.

Chciałem zainwestować w wyposażenie mojego warsztatu i zakupić gotowy przyrząd, ale szybko okazało się, że u nas chyba mało kto jeszcze słyszał o tym patencie! Trzeba sobie jakoś radzić! Ściągnąłem z Internetu zdjęcie magicznego kawałka plastiku i odpowiednio zmieniając jego rozmiar wydrukowałem na kartce papieru tak, aby otrzymać wzorzec mniej więcej w skali 1:1.

Wykorzystując opakowanie ze sztywnego plastiku (tzw. blister, czy jak to się tam zwie), które znalazłem w śmietniku…

…i wzorzec, wyciąłem nożyczkami swój przyrząd. 😀

Co teraz? Pierwsze zadanie to zdjąć osłonę przeciwpyłową. Podważamy ją (ostrożnie, żeby nie uszkodzić) “ostrym” śrubokrętem.

Następnie bierzemy nasz przyrząd…

…i umieszczamy go między wargą uszczelniacza a lagą. Powinno nam się to udać zrobić bez większych trudności.

Narzędzie prowadzimy dookoła lagi pilnując, żeby nie wyskoczyło spomiędzy uszczelniacza a rury. Wyciągamy i… mamy (prawdopodobną) przyczynę naszych problemów! 🙂

Po usunięciu brudu, tak jak w filmie instruktażowym, “pompowałem” kilkanaście razy lagę. Całą operację (czyszczenie przyrządem i “pompowanie”) powtórzyłem jeszcze raz. Szok, ale smugi oleju, które jeszcze przed chwilą zostawały na teleskopie, już się nie pojawiły!

Jeśli powodem wycieku był tylko “brud” który wystarczyło usunąć, żeby wszystko wróciło do normy, to patent jest po prostu genialny, a przyrząd na stałe zagości w moim zestawie serwisowym. 🙂

Trzeba jednak pamiętać, że cudów nie ma. Jeśli warga uszczelniacza jest stwardniała i zużyta to prędzej czy później musi zacząć przepuszczać.

Dlatego na razie, mimo pozytywnych rezultatów zabiegu, nadal pozostaję trochę sceptyczny. Nie wiem na ile kilometrów pomoże operacja przeprowadzona za pomocą Seal Mate. Możecie liczyć na to, że gdy przeprowadzę testy drogowe, dam Wam za jakiś czas znać. 😉