Chciałbym to przeżyć (przejechać) jeszcze raz

Powiedz mi czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy dajesz w manetę i rozpędzona maszyna zaczyna “iść” bokiem na łuku szutrowej drogi?

Powiedz mi czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy wjeżdżasz w głęboki bród, a koła motocykla wzbijają w górę fontannę wody?

Powiedz mi czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy ostro przygazowujesz na hopce i na krótką chwilę obydwie opony odrywają się od ziemi?

Powiedz mi czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy przebijasz się przez kopny piach, a tylne koło buksuje jak oszalałe pchając sprzęta do przodu?

Powiedz mi czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy…

To bez sensu… Bez sensu jest o to pytać. Jeśli chcesz poznać odpowiedź to przyjedź na BiwakOFF, imprezę organizowaną przez Susznego, Perlika i Słowika przy wsparciu chłopaków z grupy LEKKI OFF LUBLIN I OKOLICE. To już trzeci raz, kiedy nadarza się okazja, żeby się spotkać, pogadać i co jest w tym wszystkim najważniejsze – POJEŹDZIĆ RAZEM W TERENIE! Blisko czterdzieści osób i tylko jeden, wspólny cel. Przejechać całą trasę i dobrze się bawić!

Większość uczestników to użytkownicy motocykla V-Strom, który jak twierdzą niektórzy “znawcy” rzekomo do niczego się nie nadaje, a już na pewno nie do jazdy poza asfaltem. No ale jakoś tak wyszło, że właśnie na tych maszynach jeżdżą również organizatorzy spotkania. 😛

Źródło: Słowik.

BiwakOFF to doskonała okazja, żeby doskonalić swoją technikę jazdy w terenie. Właśnie tym celu chłopaki przygotowały plac z przeszkodami i opracowały zestaw ćwiczeń. Szkoda tylko, że było tak mało czasu na trening!

Źródło: Słowik.

Na miejscu można było liczyć na fachowy serwis i wymianę opon…

…oraz pomoc w innych nagłych przypadkach jak choćby niesforne lusterko czy niedziałający rozrusznik. 😉

Organizatorzy zadbali o każdy szczegół. Trasa została profesjonalnie przygotowana, objechana i oznaczona, dostępny był track do nawigacji. Ekipa złożona z wysokiej rangi fachowców wykonała specjalistyczne prace ziemne, dostosowując niektóre etapy tak, aby nie sprawiły zbyt dużych problemów naszym “ciężkim enduro”. 😉

Źródło: Wasyl.

Na miejscu spotkania każdy miał możliwość znaleźć dla siebie luksusową, zacienioną parcelę.

Komfortowe sanitariaty pozwalały na utrzymanie właściwego poziomu higieny. 😉

Wydzielono specjalne miejsce na park maszyn.

Oczywiście były również stoły, siedzenia, grill i ognisko. Długo byłoby wymieniać! Po prostu wszystko czego potrzeba na takim spotkaniu!

W sobotę rano nastąpiło to, na co wszyscy tak długo czekali! Najpierw Suszny zorganizował skuteczną pobudkę. 🙂

Gdy towarzystwo się ogarnęło, przyszedł czas na odprawę podczas której nastąpił podział na grupy. W zależności od umiejętności i samopoczucia można było dołączyć do zespołu zaawansowanego, średniego lub dla początkujących. Każdy team miał swoich opiekunów – prowadzącego i zamykającego, którzy czuwali nad przebiegiem trasy oraz pilnowali, żeby nikt się nie zgubił.

No i w końcu wyruszyliśmy w drogę!


Źródło: Wasyl.

Gusła i legendy, które można znaleźć w czeluściach internetu na temat V-Strom’a to jedno, a życie i praktyka to drugie. Bawiliśmy się świetnie, a nasze motocykle bez większych problemów dawały sobie radę z kolejnymi przeszkodami. Jedyną istotną barierą był brak umiejętności, których poziom na szczęście szybko wzrastał z każdym pokonanym przez biwakowiczów kilometrem. 🙂

Mój serdeczny motocyklowy kolega Wasyl, który przyjechał ze mną z Trójmiasta na BiwakOFF, udokumentował nasze niektóre, skromne wyczyny. Dzięki stary za wszystko! 🙂

Źródło: Wasyl.

Mimo zmęczenia “ofrołdowymi” trudami  nasze szczęście nie miało granic!

Większość uczestników deklarując udział w spotkaniu wiedziała czego się spodziewać i o co w tym wszystkim chodzi. Dlatego jeśli zapytać tych, którzy wzięli udział w tegorocznej edycji, czy jest coś lepszego niż ten moment, gdy jesteś na trasie BiwakuOFF to na pewno powiedzą, że nic takiego nie istnieje!

Co tu więcej pisać! Do Trójmiasta wróciliśmy w niedzielę późnym wieczorem, zmęczeni ale za to MEGA zadowoleni! Mimo nieco uciążliwego i przydługiego tranzytu (trochę kilometrów się nazbierało) było warto! Przy tej okazji chciałbym podziękować za niezwykle miłe towarzystwo mojemu dobremu koledze Michałowi, (Mikee brachu mój – wielkie dzięki!) który towarzyszył nam na trasie Radom-Kraśnik-Radom, a w drodze powrotnej zapewnił gościnę, która skutecznie zregenerowała nasze nadwątlone siły. 🙂

Dziękujemy ekipie BiwakOFF za poświęcony czas, siły i trud włożony w organizację tej niesamowitej imprezy, a pozostałym uczestnikom za towarzystwo i wspólną zabawę! Jesteście fantastycznie pozytywni w tym co robicie, dlatego chcemy z Wami jeździć!

Tak! Było SUPER! Kiedy znowu umawiamy się na OFF? 😉