D.L.G.B.T. to nie to co myślisz!

Offroad, trasa adv, track, skrót na przełaj! To hasła, które elektryzują każdego kto jeździ na dwóch kółkach i uważa, że prawdziwa przygoda zaczyna się tam, gdzie kończy się asfalt.

I nie jest ważne czy kilometry po bezdrożach nawijane są na koła “ciężkiego enduro”, czy trasa jest pokonywana na mniejszej maszynie, potocznie nazywanej “liściem”. Właśnie z tego założenia wyszli Pavson, Leo, Jacobs, Słowik i Wrona organizując spotkanie o wdzięcznej nazwie Dumni Liściarze Goszczą Burżuazję Terenu.

Pavsona znam już spory kawałek czasu. Pierwszy raz spotkaliśmy się kilka lat temu na imprezie u Susznego i.. pozytywnie zaiskrzyło! Potem widywaliśmy się na kolejnych edycjach BiwakOFF, a od dwóch lat również na organizowanych przez nas spotkaniach KaszubyOFF.

Jak narodziło się D.L.G.B.T? Z tego co wiem, to już dwa lata temu, właśnie podczas spotkania na Kaszubach, zaczęła kiełkować koncepcja tej offroadowej imprezy. Ostatecznie konkretny pojawiły się rok temu podczas drugiej edycji spotkania KaszubyOFF, a poczynione obietnice przerodziły się w plan, który szybko nabrał realnych kształtów!

W życiu jak w offie. To oczywiste, że razem można osiągnąć więcej i zajechać dalej. Zaczęło się od BiwakOFF, następnie, żeby odwdzięczyć się lubelskiemu bractwu zorganizowaliśmy KaszubyOFF. A teraz Pavson i chłopaki ruszają z nową, genialną imprezą! Coraz głośniej słychać o spotkaniu MazOFF, które przygotowują Konra_dzik i Bartek ze swoją ekipą. A i Cesar nie próżnuje, bo ma już track i chce zorganizować spotkanie dla grupy ADV 3city. Po prostu SUPER! 😀

Jedno jest pewne. Podczas naszych spotkań liczą się ludzie, zabawa i wspólnie nawinięte w ternie kilometry! Tym razem mieliśmy okazję nie tylko spotkać się i poimprezować ale także pojeździć po niezwykle malowniczym rejonie wschodniej Zamojszczyzny.

Poimprezować to mało powiedziane. Takie spotkania nie zdarzają często! Organizatorzy D.L.G.B.T, prezesostwo BiwakOFF, ekipa z grupy LEKKI OFF LUBLIN I OKOLICE…

…no i my, czyli reprezentacja Trójmiasta (niestety w trochę osłabionym składzie, zabrakło kilku osób), czyli zespół KaszubyOFF…

…wszyscy razem w jednym czasie i miejscu! Było wesoło, bardzo wesoło!

Dzielące nas kilometry powodują, że spotkamy się nie tak często jakbyśmy chcieli, a gdy już uda się połączyć siły, trzeba nadrobić wszystkie zaległości.

Oczywiście nie zabrakło ogniska i wszystkiego co się z nim wiąże.

Były oczywiście nocne rozmowy na tematy wszelakie, choć głównie  konwersacje krążyły wokół motocykli i offroadowych atrakcji. 😉

I mimo, że bimber nie ma serca, a kac po nim to morderca impreza toczyła się do białego rana. Mało tego, podobno odpalona została nawet bania! A rano okazało się, że melanż był nie byle jaki, bo “liście” same pochowały się w krzaki 🙂

Co do trasy to dla nas była po prostu genialna! Ponad 100 km atrakcji. Podjazdy, zjazdy, koleiny z zaschniętego błota twarde jak krawężniki, po których trzeba było skakać z jednej strony drogi na drugą. Do tego kilka błotnych pułapek, piach od niewinnej kurzawki do głębokiego i podstępnego miału. Był też klimatyczny, rozpadający się mostek w sam raz do przejechania, bo akurat na szerokość kierownicy deela! A na osłodę chaszcze i krzaki przez które dzielnie się przedzieraliśmy! To wszystko w ponad trzydziestopniowym upale. Czy można chcieć coś więcej?

A widoki… ah widoki! Doliny i pagórki, bezkresne równiny, wąwozy ocienione szpalerem drzew.

Często zupełnie inne warunki jazdy niż te do których jesteśmy przyzwyczajeni i odmienne krajobrazy od tych, które najczęściej spotyka się na naszych równie pięknych, ale tak różniących się od Zamojszczyzny Kaszubach, okazały się dla nas niezwykła atrakcją. Pozostał ogromny niedosyt… 😉

Oczywiście prawie nikt nie robił zdjęć, bo wszyscy byli zbyt nakręceni na jazdę, a do tego ponad trzydziestostopniowy upał skutecznie zniechęcał do sesji zdjęciowych. Dlatego tak naprawdę nie za bardzo jest teraz jak pokazać to, co wywarło na nas tak wielkie wrażenie. 😉

Ale to nic, bo jestem pewien, że to nie jest ostatnie spotkanie z cyklu D.L.G.B.T. Liczę na to, że będzie jeszcze niejedna okazja, żeby nadrobić zaległości. Nie tylko te zdjęciowe, ale także i towarzyskie. A że jak mówi Pavson: “U mnie słowo cenniejsze niż pieniądz!” to jestem pewny, że wkrótce znów się spotkamy!


Zdjęcia (kolejność alfabetyczna): Griba, Marta, Suszny Wasyl.