Szlakiem żwirowni

Na sam koniec maja, koniec końców udało nam się zgrać na dwóch kołach z Wasylem.

Powstał prosty, aczkolwiek konkretny plan, żeby trochę „polatać” po Kaszubach.

Po Kaszubach, a nawet nieco dalej, bo destynacją na sobotni wieczór była tajna baza Wasyla, która położona jest w okolicach Czerska, a wiec już nieco poza granicami kaszubskich ziem.

Jak wymyśliliśmy tak uczyniliśmy. W sobotę rano do naszej ekipy dołączyło jeszcze dwóch kolegów z ADV3City.

Wycieczkę zaczynamy od… usunięcia wycieku z lag w jednym z motocykli. Wasyl pomaga pechowcowi, Seal Mate ratuje sytuację i po chwili możemy ruszać!

Pierwszym punktem programu była żwirownia. Zaliczyliśmy tam szybki, ale treściwy trening.

Potem żegnamy się z ekipą i lecimy sobie tylko znanymi ścieżkami oraz skrótami na Czersk.

Lecąc po skleconej naprędce trasie, znaleźliśmy jeszcze dwa mniejsze wyrobiska, które mogłyby służyć treningowi. Gdyby tylko były bliżej 3City!

A jednak jakoś tak wyszło, że dwa tygodnie później znów tam byłem, tym razem z inną ekipą! 😀

Gdy zgłodnieliśmy na obiad musiała oczywiście być pizza, bo dzień bez pizzy to przecież dzień stracony!

A wieczorem, gdy dotarliśmy na bezę był czas na totalny chill…

…i pogaduchy różne przy ognisku.

Rano kiedy Wasyl przygotowywał przepyszne śniadanie…

…ja ogarniałem track na powrót.

Droga powrotna okazała się niebanalna, niekiedy szybka, w innych miejscach wymagająca i techniczna, no i z pewnością na całej trasie piękna widokowo!

Ten weekend należy zaliczyć do bardzo udanych! To co? Kiedy znowu umawiamy się na off?