Archiwa tagu: BiwakOFF

OFFem na BiwakOFF

Co tu pisać, jak zacząć kolejną opowieść o motocyklowej włóczędze? Obiecałem sobie, że codziennie coś naskrobię jadąc na → BiwakOFF. A tu nic nie przychodzi do głowy! Nawet pomysłu na dobry tytuł nie mam. 🙂

No to krótko i na temat. Od środy rana jestem w trasie na BiwakOFF 2021. Choć spotkanie odbywa się na Lubelszczyźnie nie liczcie na to, że moja droga do celu będzie najkrótsza i najprostsza. 😉 Postanowiłem, że na tegoroczne spotkanie dotrę offem.

I tak od środy rano jadę sobie TETem. To już nie pierwszy raz na tym szlaku ale wciąż nie mogę się nacieszyć trasą i widokami!

Czytaj dalej OFFem na BiwakOFF

Na trasie BiwakOFF

Trasa! Dziś ruszamy na trasę BiwakOFF! Zaczyna się niewinnie. Odprawa, śniadanie, to co zawsze. Prezesy omawiają trasę i zasady gry, a my w tym czasie zbieramy się w grupy.

Po chwili ruszamy! Od samego początku nudy nie ma. Zaraz moment po wyjechaniu z bazy zaczyna się kopny piach. Zaczyna i… końca nie widać! Szybciej, szybciej! Wąska ścieżka przez las, gałęzie uderzają w kask, chcą nas zrzucić z motocykli. Ogień i lecimy!

Czytaj dalej Na trasie BiwakOFF

BiwakOFF 2020 – tranzyt za nami!

W końcu! Czekaliśmy na to… cały rok! I znów jesteśmy w Chodlu nad zalewem, gdzie w tym roku zlokalizowana jest baza spotkania BiwakOFF.

Kto uczestniczył w spotkaniu BiwakOFF w poprzednich latach wie o co chodzi. To świetna impreza organizowaną przez Susznego i Perlika przy wsparciu chłopaków z grupy LEKKI OFF LUBLIN I OKOLICE. Integracja i wspólna jazda offem to temat przewodni tej imprezy. Trasa przygotowana pod ciężkie motocykle zapewnia maksymalną ilość offroadowych atrakcji – uczestnicy są zawsze zadowoleni. Nie ma się co dziwić, ekipa ma już niezłą wprawę, bo szykuje offroadowe atrakcje po raz czwarty. O poprzednich edycjach imprezy można przeczytać → tutaj i → tu.

Czytaj dalej BiwakOFF 2020 – tranzyt za nami!

Wiadomości z trasy BiwakOFF

Jeździmy! Trasa piękna, atrakcji offroad dużo, to i wszyscy zadowoleni. Tankowanie, doraźny serwis, łyk wody i lecimy dalej. 😉

Nasza grupa, czyli same ciężkie motocykle, tempo szybkie, ale z opcją postojów na zdjęcia, w trakcie przejazdu podzieliła się na dwie ekipy. Na starcie było nas troszkę za dużo, a i jak się wkrótce okazało prędkość pokonywania przeszkód przez uczestników była za bardzo zróżnicowana, żeby jechać razem.

Przerwa na obiad

Dojechaliśmy do Albrechtówki koło Kazimierza. Jesteśmy na obiedzie. Jest czas na pogaduchy, a przede wszystkim regeneracje sił.

Atrakcji za nami dużo, bardzo dużo! Piach, piach i jeszcze raz piach, a czasem trochę błota! 😉 Nie jest lekko ale wszyscy dzielnie dają sobie radę. Nie ważne jak, ważne żeby przejechać. Kiedy trzeba pomagamy sobie nawzajem. W ruch idą liny albo dodatkowa para rąk, która pomaga postawić przewrócony motocykl na koła.

I choć czasem w emocjach ktoś przeklnie, a upał i komary dają się we znaki, to nie ma to większego znaczenie. Jedziemy razem i nie poddajemy się! Właśnie o to tutaj chodzi. 🙂

W bazie!

Trasa przejechana! Zajebista zabawa! Było świetnie. Jesteśmy troszkę zmęczeni ale za to naładowani pod korek pozytywnymi emocjami.

Jakoś tak wyszło, że nasza grupa (a w zasadzie podgrupa) jako jedyna przejechała od początku do końca całą trasę.  Wiadomo, Wasyl prowadził, a Griba zamykał, a to oznacza, że nie ma miękkiej gry. 🙂

Teraz relaks, a później dalsza integracja i podsumowanie dnia przy ognisku. 😉