Czy można pojeździć motocyklem na drugim końcu Polski, pokonując tranzyt pociągiem? Można! Co prawda nie można (niestety) wozić swojego motocykla w przedziale, ale my mamy na to inne rozwiązanie. Ten sposób turystyki rozpoczął już jakiś czas temu Griba.
Dziewiąty raz, ta sama pasja, to samo miejsce i coraz więcej ludzi wkręconych w offroadową zajawkę. BiwakOFF to nie rajd, nie zawody — to spotkanie motocyklistów, którzy cenią jazdę, przygodę i dobrą atmosferę. Bez spiny, za to z błotem, śmiechem i ogniskiem do późnej nocy. Zobacz, jak było w tym roku nad zalewem w Chodlu!
BiwakOFF! Spotkanie bez rozgłosu, pompy, sponsorów i publiki. Nie dowiesz się o nim, jeśli nie wiesz gdzie szukać. Nie ma słonej opłaty za udział, ale nie ma też podium z nagrodami. Kompletnie zero punktów do lansu, więc niektórzy nie będą raczej zainteresowani. Może to i dobrze… 😉
Jak już trafisz na link do rejestracji i wypełnisz zgłoszenie być może znajdzie się dla Ciebie miejsce, a może nie. To nie takie proste dostać się na listę. Liczba uczestników jest ograniczona, a prezesi BiwakOFF – Suszny i Perlik – czuwają nad składem. Krótko mówiąc liczą się znajomości, bez nich przy rekrutacji się nie obejdzie. 🙂
Co tu pisać, jak zacząć kolejną opowieść o motocyklowej włóczędze? Obiecałem sobie, że codziennie coś naskrobię jadąc na → BiwakOFF. A tu nic nie przychodzi do głowy! Nawet pomysłu na dobry tytuł nie mam. 🙂
No to krótko i na temat. Od środy rana jestem w trasie na BiwakOFF 2021. Choć spotkanie odbywa się na Lubelszczyźnie nie liczcie na to, że moja droga do celu będzie najkrótsza i najprostsza. 😉 Postanowiłem, że na tegoroczne spotkanie dotrę offem.
I tak od środy rano jadę sobie TETem. To już nie pierwszy raz na tym szlaku ale wciąż nie mogę się nacieszyć trasą i widokami!
Piątek rano. Jak już wspomniałem ruszyliśmy w miarę wcześnie. Chwila po dziesiątej zaliczamy tankowanie w Kleszczelach i za moment jesteśmy znów na szlaku TET. Robota idzie szybko, dobrym tempem, ale kilometrów nie oszukasz.
Trasa! Dziś ruszamy na trasę BiwakOFF! Zaczyna się niewinnie. Odprawa, śniadanie, to co zawsze. Prezesy omawiają trasę i zasady gry, a my w tym czasie zbieramy się w grupy.
Po chwili ruszamy! Od samego początku nudy nie ma. Zaraz moment po wyjechaniu z bazy zaczyna się kopny piach. Zaczyna i… końca nie widać! Szybciej, szybciej! Wąska ścieżka przez las, gałęzie uderzają w kask, chcą nas zrzucić z motocykli. Ogień i lecimy!
Ta strona może okazjonalnie używać plików cookie. Kontynuując przeglądanie, wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli się nie zgadzasz, opuść stronę, zamykając okno przeglądarki.