VX’em na Bałkany – Bośnia i północna Dalmacja – 2013


1. Dzień 0 – pakowanie…


2. …i pakowanie…


3. …które, nie miało końca.


4. Dzień 1 – Gdańsk Matarnia, 6.15h, czas zacząć naszą podróż.


5. Dzień 1 – Po chwili jazdy docieplanie na A1. Przy tej temperaturze szalik i gruby sweter to dobre opcje!


6. Dzień 1 – Pierwsze tankowanie przed Włocławkiem. A po nim nastąpił dalszy ciąg docieplania.


7. Dzień 1 – Pierwszy dłuższy postój. Flinster wyciąga kolejne zapasy z “lodówki”.


8. A my je później ze smakiem opierdalamy. 😉


9. Nawet stoliczki były… 😉


10. Dzień 1 – Postój na herbatkę obok miasta Martin (SK).


11. Dzień 1 – Tak wyglądał nasz nocleg na stacji przed Budapesztem.


12. Dzień 2 – Temperatura rano nie zachęcała do dalszej jazdy.


13. Dzień 2 – Do tego wszędzie wciskała się rosa.


14. Dzień 2 – Wreszcie zaczęło świtać. Obozowisko już pozamiatane.


15. Dzień 2 – Trzeba dobrze rozgrzać dryndy przed ruszeniem.


16. Dzień 2 – Na chwilę przed odpaleniem.


17. Dzień 2 – WARNING! Devious theft!!! Sympatyczne plakaty w toaletach węgierskiego parkingu na autostradzie. Jest co poczytać podczas dłuższego korzystania!


18. Dzień 2 – Tenże parking z ostrzeżeniami zlokalizowany za Budapesztem na autostradzie. Suszymy graty na Słońcu. Obowiązkowo herbatka lub kawa.


19. Dzień 2 – A tak zazwyczaj wyglądała szama na postoju. Dobry pasztet, dobry, bo tani i dobry!


20. Dzień 2 – Full romantic, czyli śniadanie przy motocyklach w promieniach porannego Słońca.


21. Dzień 2 – Przy okazji postoju zaliczamy mały serwis. Wyważanie koła w Afryce w praktyce. 😉


22. Dzień 2 – Jesteśmy przed Pecs, za chwilę koniec autostrady.


23. Dzień 2 – Dzielne maszyny…


24. …i ich właściciele, którzy prostują obolałe i przemarznięte kości na Słońcu. 😉


25. Dzień 2 – Wreszcie w Chorwacji, gdzie jest naprawdę ciepło! Czas na dłuższy odpoczynek. Miśkowi nie trzeba było dwa razy mówić…


26. Dzień 2 – A to już nocleg w górach Bośni i Hercegowiny przed miastem Jajce (BiH). Po prawej widać motocykle…


27. Dzień 2 – …a pomiędzy nimi nasza sypialnia. 😉


28. Dzień 3 – Trzeba wstawać, bo zimno.


29. Dzień 3 – Zmierzch zapada szybko, brzask wstaje równie prędko. Po chwili już świta.


30. Dzień 3 – Tym razem tylko 4,3 stopnia. Rosy sporo, ale jakby nieco mniej niż na Węgrzech. Śpiwory tym razem o dziwo suche.


31. Dzień 3 – O poranku herbatka lub kawa – do koloru do wyboru. Do tego oczywiście obowiązkowo Snickers. Ot, i całe śniadanie królów szos. 😉


32. Dzień 3 – Poranna krzątanina przed wyjazdem sprzyjała rozgrzewce.


33. Dzień 3 – Chwilę po ruszeniu robimy przystanek. Co za widoki!


34. Dzień 3 – Mała zmiana na planie zdjęciowym.


35. Dzień 3 – No i jeszcze zdjęcie wszystkich uczestników razem!


36. Dzień 3 – Ale Jajce (BiH)!


37. Dzień 3 – Jest Słońce, jest ciepło, jest stacja, jest drugie śniadanie!


38. Dzień 3 – To chyba tu jesteśmy. 😉


39. Dzień 3 – Co chwila robiliśmy postój na zdjęcie…


40. Dzień 3 – …a banan od ucha do ucha nikomu nie schodził z gęby!


41. Dzień 3 – Widoki cd. 😉


42. Dzień 3 – A teraz trochę artystycznie. 😉


43. Dzień 3 – Kolejny postój. 😉


44. Dzień 3 – Takie rzeczy jak w tle to normalka tutaj. 😉


45. Dzień 3 – Trochę tych zwierzaczków tam było.


46. Dzień 3 – Flinster nieco zaburzył ich spokój. Efektem zdenerwowania było to, że kilka z nich zaczęło się młócić między sobą. 😉


47. Dzień 3 – Widoki cd. 😉


48. Dzień 3 – Widoki cd. 😉


49. Dzień 3 – Misiek & Africa Twin.


50. Dzień 3 – I jeszcze raz. 😉


51. Dzień 3 – Jest po prostu zajefajnie! 😉


52. Dzień 3 – Szosa zagubiona wśród Gór Dynarskich to właśnie nasza droga. 😉


53. Dzień 3 – Gdzie myśmy dojechali! Czy to kraniec świata?


54. Dzień 3 – Kraniec świata nie, ale kraj asfalta tak. 😉


55. Dzień 3 – Drniš (HR) – miasto szynki wędzonej w dymie.


56. Dzień 3 – Przez te góry, a potem tą drogą widoczną w dole, przyjechaliśmy z Bośni do Chorwacji.


57. Dzień 3 – Znów udało się być razem na zdjęciu. 😉


58. Dzień 3 – Oto i hasło powitalne u bram naszego kempingu. Nam kojarzyło się jednoznacznie. 😉


59. Jesteśmy u celu. A sama miejscówka w dole, po lewej widać recepcję.


60. Widoki powalają nas na kolana. 😉


61. A tak wyglądał mój VX zaparkowany nad samym brzegiem Adriatyku. 😉


62. A tak Africa Miśka. 😉


63. Zaliczamy szybki kurs fotografii plenerowej. 😉


64. No, Panie złoty, gdzie Ty nie spojrzysz, to tam zajebiste widoki. 😉


65. A to nasza kwatera główna.


66. Zaraz obok zorganizowaliśmy miejsce na park maszyn. 😉


67. Po ogarnięciu tematu namiotów jest perfekcyjnie! Miejsce okazało się po prostu idealne! Stolik i krzesełka pozyskujemy dzięki uprzejmości właściciela kempingu.


68. A to nasza kuchnia polowa. Można było pichcić na dwa fajerki.


69. Jedynym człowiekiem, który potrafił obsługiwać tą skomplikowaną maszynerię był Flinster…


70. …który przygotowywał fantastyczne obiady. Ich skład jest jednak objęty ścisłą tajemnicą…


71. …chodź spostrzegawczym być może uda się odkryć rąbek tajemnicy dotyczący zawartości menażki. 😉


72. Flinster je naš kuhar. Kuhar poziva vas na stolu!


73. Każdy wie, że po wyczerpującej podróży brak soli mineralnych w organizmie, należy uzupełnić odpowiednimi napojami izotonicznymi…


74. …jedliśmy zatem i uzupełnialiśmy…


75. …a Słońce był coraz niżej…


76. …i niżej.


77. A gdy zapadnie zmierzch, nie należy również zapominać o elektrolitach. Zazwyczaj sprawę załatwiała jedna lub dwie butelki Destilarnej Vody zakupywanej na recepcji. 😉


78. Po spożyciu Destilarnej Vody…


79. …rano wyglądaliśmy tak…


80. …i tak. 😉


81. A tak wyglądała nasza toaleta. Flinster gotował różne smakołyki, a my z Miśkiem po konsumpcji na zmianę ćwiczyliśmy mycie garów. 😉


82. Po przebudzeniu się i odzyskaniu jakiej takiej przytomności, schodziliśmy rano tymi schodkami w dół. Na szczęście daleko do nich nie mieliśmy – od namiotów góra z 5 metrów.


83. Prowadziły one na plażę…


84. …gdzie była taka woda!


85. Dlatego minimum 2 razy dzienni zażywaliśmy kąpieli…


86. …czasem nie tylko na kempingu. Tu chłopaki dają czadu na plaży w Primošten.


87. W wyniku zdrowego trybu życia i dużej ilości Słońca rosła w nas siła!


88. By ją spożytkować ruszyliśmy więc na wycieczkę i zobaczyliśmy coś takiego!


89. Byliśmy też tutaj…


90. …i widzieliśmy malowniczy kanion zaczynający się przy mieście Omiš (HR).


91. Potem wdrapaliśmy się na nie jedną górę…


92. …a droga nie zawsze wiodła po asfalcie.


93. Co chwilę robiliśmy postój na zrobienie zdjęcia…


94. …co jak widać na załączonym obrazku nie zawsze każdemu się podobało. 😉


95. W górach, gdzieś nad Omiš (HR)…


96. …zrobiło się chyba trochę za gorąco!


97. Ale jak dla mnie temperatura była akurat!


98. Potem odwiedziliśmy Rogoznice. W tle marina.


99. Czyżbyśmy byli zmęczeni?


100. Ale skąd! Jedziemy dalej. 😉


101. W Rogoznicy zaliczyliśmy spacerek nad jeziorko.


102. Jeziorko wyglądało malowniczo…


103. …a jego geneza zachwyciłaby każdego limnologa. 😉


104. E tam… co tam jeziorko…


105. …lepsze jest morze!


106. Po drodze na kemping podziwialiśmy też panoramę Primošten.


107. Widok wywarł na nas spore wrażenie!


108. Zdjęciom nie było końca…


109. Postanowiliśmy zwiedzić Primošten i wybraliśmy się na spacer wokół półwyspu.


110. Szybko okazało się jednak, że najładniejsze widoki były na parkingu…


111. …gdzie się zatrzymaliśmy. 😉


112. A tak wygląda brama miasta Primošten.


113. Chłopaki załatwiły przy okazji małe sprawunki.


114. A potem przyszedł czas na chwilę relaksu na plaży.


115. ;))


116. Leżakowanie na plaży wyglądało mniej więcej tak. 😉


117. Aż przyszedł zachód – szkoda, że o tej porze roku Słońce tak szybo znika za horyzontem…


118. Mimo krótkiego dnia znalazłem jeszcze czas, aby odwiedzić kolegów cumujących w marinie nieopodal Primošten. Od lewej Andrzej, Griba, Krzysztof.


119. Kolejny dzień na miejscu to szutry, a potem samowolka – lecę bez chłopaków na Murter. Tuż przed samym mostem prowadzącym na wyspę.


120. Samowolka cd. Przemieszczając się po wyspie Murter podziwiam widoki na drugim brzegu.


121. Potem kieruję się nad Vransko jezero. Jest tam mapka sytuacyjna. Są na niej szare dróżki, będą zatem szutry. 😉


122. VX nad Vransko jezero.


123. Nawet mi udało się załapać na foto. 😉 A za małą chwilkę będzie “kraj asfalta”.


124. Kolejny poranek, dzień rozpoczynamy od serwisu maszyn.


125. Dzień serwisowy trwa!


126. Africa, oddawaj świecę!


127. W takim cieple trzeba często płukać gardło, inaczej robota nie idzie. 😉


128. Co tam tak szumi?


129. W między czasie obserwuję atak miejscowej fauny na kostkę bieżnika – oczywiście zakończony niepowodzeniem. 😉


130. No i przyszedł dzień wyjazdu. Czas zwinąć graty!


131. Pamiątkowe zdjęcie z właścicielem kempingu Robertem i jego rodzicami. “- Ne ma problema! Ne ma problema!” – te słowa zapamiętamy na długo!


132. Dzień 7 – I znów jesteśmy w Górach Dynarskich, a z tyłu most wiodący do miasteczka Skradin (HR).


133. Dzień 7 – Przerwa w niesamowitym widokowo Obrovac (HR) na “ne alkoholno pivo”.


134. Dzień 7 – A za Obrovac (HR) było tak, że na dole płynęła jakaś rzeka…


135. … a w oddali majaczyły Góry Dynarskie.


136. Dlatego zatrzymaliśmy się aby podziwiać widoki…


137. …i żeby zrobić pamiątkowe foto.


138. Dzień 7 – Chwilę później Plitvička Jezera witają nas mgłą.


139. Dzień 7 – Dzień zbliża się ku końcowi, a my zbliżamy się do granicy z Węgrami. Postój na michę gdzieś przed miastem Sisak (HR).


140. Kuhar Flinster, ponieważ dba o nasze zdrowie, do każdej kanapki zapodaję solidną porcję antyseptycznej cebuli.


141. Bar kanapkowy gotowy. 😉


142. Herbatka, pyszna kanapeczka i od razu chcę się jechać. 😉


143. W między czasie pogoda niestety lekko siada.


144. Dzień 7 – Późnym wieczorem lądujemy na parkingu przy supermarkecie przed Kutiną (HR).


145. Co by tu dziś ugotować na kolację? E, dziś nic z tego nie będzie…


146. Miejscówka przygotowana do spania.


147. Oł je – oto i nasze wyra. 😉


148. Dzień 8 – Rano śniadanko w całkiem komfortowych warunkach przed samą granicą z Węgrami.


149. Czekając na čaj. Miny po zarwanej nocy nie za tęgie.


150. Węgry, mimo nudy, potrafią jednak czasem pozytywnie zaskoczyć. 😉


151. W takich okolicznościach trzeba uważać, gdzie się staje. 😉


152. Bez komentarza. 😉


153. No i koniec końców kutas był. Dopadł mnie nocą, 9 dnia na parkingu w PL, podczas stawiania moto na centrala. Chwila nieuwagi i mój VX wyglądał tak…


154. …i tak.


155. Ale póki co mamy jeszcze dzień 8. Wpierw zatrzymaliśmy się przed…


156. …a potem nad Balatonem.


157. Tak to mniej więcej wygląda. Nie Adriatyk, ale w niektórych miejscach nawet całkiem ładnie jest.


158. Dzień 8 – Następnie była stacja przy samej granicy w Šahy (SK), a na niej szama.


159. Dzień 8 – A potem (po kutasie polskim) nocleg na stacji zaraz za Tychami. Spało się całkiem dobrze, może dlatego, że na rodzimej ziemi? 😉


160. Dzień 9 – Rano zaskoczyło nas to, że…


161. …wszędzie dookoła były nieprzyzwoite ilości szronu.


162. Spojrzenie na termometr wszystko tłumaczy, wskazanie w porywach osiąga rekordową wartość -0,7 stopnia. Tym samym można uznać, że tej nocy zaliczyliśmy awansem przygotowania do Elefantentreffen. 😉


163. Zaletą naszej noclegowni było to, że…


164. …po chwili byliśmy gotowi do jazdy.


165. Dzień 9 – Niestety od rana oprócz szronu towarzyszy nam też silna mgła, której zalążki widać na drugim planie.


166. Po ogrzaniu się na stacji, rozgrzewamy nasze dryndy.


167. Dzień 9 – Ponieważ nikt z nas nie ma elektrycznych manetek, to na każdym postoju, żeby nieco ogrzać dłonie, stosujemy inne rozwiązanie. 😉


168. A to jest całe chomąto (nie licząc kasku, butów i bielizny), które miałem na sobie podczas powrotu. Dzięki temu było mi nawet dość ciepło. 😉


169. Polska na powrocie dłużyła nam się niemiłosiernie, ale w końcu jakoś dojechaliśmy do trójmiasta. Koniec i bomba. A kto czytał, ten trąba! Vaše zdravlje!