Marokański epilog

Jak już wspominałem, w poprzednich postach starałem się w miarę na bieżąco dokumentować przebieg naszej podróży podczas jej trwania. Teraz przyszedł czas na podsumowanie i szersze omówienie niektórych kwestii związanych z wyprawą do Maroka. Zapraszam do lektury!

Dlaczego Maroko?

W styczniu 2023 r. zaczęliśmy się zastanawiać: “Dokąd teraz?”. Chcieliśmy się ruszyć gdzieś, gdzie jeszcze nie byliśmy, a najlepiej poza Europę!

“No to może do Afryki?” Po chwili zastanowienia wyszło nam, że dobrym celem podróży mogłoby być Maroko. Pozostała kwestia przewozu motocykli, bo pomysły z cyklu tranzyt na kołach, czy przewóz sprzętów we własnym zakresie z góry odrzuciliśmy. Nasz czas jest po prostu zbyt cenny, a nabijanie “pustych” kilometrów na dwóch, czy czterech kołach, nie jest nam potrzebne do szczęścia.

Nieśmiały z początku pomysł szybko nabrał kształt realnego planu, gdy przypomnieliśmy sobie o “Kowalach”. Właściwie to przypomniała sobie Marta, bo tak się składa, że poznała Baśkę Grad-Kowalczyk na jednym ze spotkań “Baby na motóry”.

Podróże motocyklowe z Kowalami

Otóż Baśka i Kowal od ponad 10 lat organizują transport motocykli i wyprawy po Azji, Afryce i Europie. Można się o tym dowiedzieć więcej na ich stronie → podrozemotocyklowe.com.

Zlecenie transportu motocykla to idealne rozwiązanie, żeby zaoszczędzić na czasie! A dlaczego Kowale? Trasa byle dalej od asfaltu i dużych miast, nocleg na dziko w hotelu z milionem gwiazd nad głową, obiad na krawężniku przed sklepem, kawa w przydrożnym, zapyziałem barze, a do tego mnóstwo dobrego humoru! To właśnie ich przepis na udaną wyprawę. 🙂 A ponieważ tak się składa, że mamy takie same priorytety i wyobrażenia o moto włóczędze, więc od razu zaiskrzyło między nami.

To miał być “tylko” transport motocykli a otrzymaliśmy dużo, dużo, dużo więcej… Wspaniałą przygodę, fantastyczną trasę, nowe znajomości oraz cudowne wspomnienia, które pozwolą nam przetrwać do kolejnego wyjazdu w nieznane.

Drodzy Kowale, zabraliście nas do swojego świata i podzieliliście tym co najcenniejsze, czyli swoim czasem i nie tylko tym! Dziękujemy i szczerze liczymy, że nasze drogi jeszcze nie raz przetną się w przyszłości!

The Best Team Ever

Jak to się stało, że w wyjeździe do Maroka udział wzięła tak mocna ekipa?

Gdy podjęliśmy decyzję, że jedziemy, przedstawiliśmy plan Yasiowi. Ten długo się nie zastanawiał. “Jadę!” – brzmiała odpowiedź. 😀

A potem przyszło mi do głowy, że przecież fajnie byłoby dać znać o Maroku naszej ekipie z Trójmiasta. Skoro na co dzień jeździmy po kaszubskich bezdrożach i nie tylko, wiec dlaczego nie spróbować pojechać razem gdzieś dalej? W rezultacie pomysł podchwycili Martyna i Wasyl…

…oraz Irek i Rafał.

Team okazał się niezwykle zgrany! To pewne, że cokolwiek by się nie stało, każdy mógł liczyć na wsparcie pozostałych uczestników wyprawy. Cóż mogę jeszcze dodać? Z taką ekipą choćby na koniec świata i jeszcze dalej!

Przygotowanie motocykli

Większa część trasy to miał być offroad, więc było wiadomo, że łatwo nie będzie. 😉 Zawsze staram się jak najlepiej przygotować nasze maszyny do każdego wyjazdu, ale tym razem podszedłem do tematu wyjątkowo skrupulatnie.

Oprócz ogólnego przeglądu i zwykłych czynności serwisowych wymieniłem niektóre podzespoły, a wszystko po to, żeby zminimalizować możliwość wystąpienia awarii na trasie.

Assistance w Maroku? Nie liczcie na to, chyba, że macie wykupiony pełny pakiet OC+AC+NW w Warcie. Ubezpieczonemu przysługuje wtedy holowanie do 400 km. A czy coś więcej? Tego nie wiem. 😀 Według p. Dariusza Kuciela z ubezpieczonymotocyklista.pl żadne inne towarzystwo ubezpieczeniowe nie oferuje obecnie w razie awarii swojej pomocy w Maroku.

I tak oba motocykle dostały nowe, kompletne sprzęgła. Wymieniłem również zestawy napędowe, przy czym w XL zamontowałem przy tej okazji KK Bike. 🤩 Na tył założyłem nowe opony, a przednie – o ile mnie pamięć nie myli – obróciłem, bo tak akurat pasowało. W międzyczasie okazało się, że łożyska koła i zabieraka zarówno w DL jak i XL do niczego się nie nadają! A więc i tutaj czekała mnie kolejna robota. W obu motocyklach zregenerowałem także przednie zaciski hamulcowe, bo tłoczki dość słabo odbijały, dodatkowo w Transalpie wypadało już dać na przód nowe klocki.

Uzupełniłem oczywiście płyny, a XL dostał oprócz tego nowy olej i filtr oleju, bo według kilometrówki przyszedł już na to czas. Poprostowałem gmole i pospawałem wszystkie pęknięcia.

Roboty nie brakowało i mógłbym  jeszcze długo wymieniać co działo się w Griba Garage! Dobrze że tematy takie jak filtry powietrza, czy luzy zaworowe miałem ogarnięte już wcześniej.

Było warto poświęcić czas na przygotowania, bo nasze motocykle odwdzięczyły się bezawaryjnością. Nawet nie wiecie jak bardzo się  z tego cieszę! 😀

Maroko

Czy to już Afryka, czy jeszcze nie? A może to tylko  przedsionek, taki trochę przedpokój Afryki? Jedno jest pewne – to na pewno nie jest już Europa! Jest to kraj w którym czuliśmy się bezpiecznie, jednocześnie mając pewność, że znajdziemy tutaj jedyną w swoim rodzaju dzikość, wolność i spontaniczność, których, jak mi się wydaje, na naszym kontynencie powoli zaczyna brakować.

Lubiący turystyczne atrakcje i zwiedzanie z pewnością znajdą coś dla siebie w dużych marokańskich miastach. Mnie jednak urzekły małe wioski i miasteczka, gdzie zazwyczaj czuję się po prostu lepiej. Moim zdaniem w takich miejscach można znaleźć prawdziwy klimat tego pięknego i ciekawego kraju.

Kontakt z ludźmi jest dla mnie ważny podczas każdej podróży, a o to łatwiej w mniejszych miejscowościach i na trasie.

To co najbardziej mi się podobało w Maroku to oczywiście krajobrazy, przyroda i trasy! Wspaniałe Góry Atlas i szlaki przez nie biegnące są po prostu niezwykłe! Bajkowe widoki, które zmieniają się jak w kalejdoskopie, można podziwiać bez końca!

Spore wrażenie robią ogromne przestrzenie i odległości między osadami ludzkimi, które są znacznie większe niż na Starym Kontynencie.

Ludzie, których spotkaliśmy na swojej drodze, okazywali się zazwyczaj przyjaźni i gdy zaszła taka potrzeba chętni do pomocy.

Niesamowite są marokańskie dzieci. Większość z nich reaguje żywiołowo na widok motocykli i turystów!

Słyszałem, że dla niektórych było to męczące i ogólnie nie przyjemne doświadczenie. Nie rozumiem tego zupełnie, my mieliśmy mnóstwo frajdy z tych spotkań. 😉

Moja relacja zbliża się do końca. To oczywiste, że nie da się wszystkiego co zobaczyliśmy i przeżyliśmy w Maroku przedstawić w kilku artykułach. Jedno jest jednak pewne. Maroko głęboko zapadło nam w pamięć i na zawsze zmieniło nasze postrzeganie. Coś mi mówi, że prędzej czy później tam wrócimy! 🙂 Stay tuned!



Poprzedni marokański wpis
« »


O naszej wyprawie do Maroka przeczytasz w artykułach, których spis znajduje się → tutaj.