Archiwum kategorii: Aktualności

TET rozpoczęty

Słońce budzi nas wcześnie rano. Ogarniamy graty i zaliczamy obfite śniadanie. Tym razem nikt nie musi stać przy garach, bo posiłek mamy w cenie noclegu. 🙂

Najpierw skok do Myśliborza i zahaczamy o pierwszą napotkaną komisje wyborczą. Obywatelski obowiązek został spełniony. Kawałek za miasteczkiem zjeżdżamy z głównej drogi i zaczyna się TET.
Początek jest… taki sobie.  Kostka, asfalt, asfalt, bruk. Trochę lipa. Nastawialiśmy się na jakiś off. A tu takie pitu pitu niewiadomo co. 😉 Czasami trafi się jakiś ogryzek piaskowej, polnej drogi lub skrót przez jakieś haszcze. I to wszystko.
Co zrobić. Lecimy dalej przed siebie. Dopiero jakoś przed miejscowością Tuczno następuje przełom. Więcej szutru i polnych dróg oraz krętych leśnych ścieżek, a mniej brukowej kostki. To cieszy!
Podczas przerwy na kawę, która wypadła nam w Sówce poznajemy Wiolę i Bogusia. Biorą oni udział w spływie kajakowym. Dziś zatem “w cywilu”, ale na codzień też śmigają na motocyklach.
Kurczowo trzymając się szlaku docieramy do Wałcza, gdzie zjadamy pyszną pizze. Po zregenerowaniu sił ruszamy dalej.
To jeszcze nie koniec atrakcji na dzisiaj. Za miejscowością Szwecja odwiedzamy poradzieckie bunkry, gdzie przechowywano głowice jądrowe. Z kolei za Jastrowiem wrażenie na nas robi stary, zniszczony wiadukt kolejowy. Warto odwiedzić te miejsca!
Coraz więcej polnych i leśnych dróg na szlaku, pojawia się błoto i głębszy piach co nas ogromnie cieszy. A do tego widoki ciągną się aż po horyzont.
I tak zadowoleni obrotem spraw dojeżdżamy na wieczór w okolice Więcborka, żeby ostatecznie namioty rozstawić nad Jeziorem Proboszczowskim. 😉
Dziś za nami 340 km TET’a i moc wrażeń. Co będzie jutro? Zobaczymy. 😉

Gdzie oczy poniosą

Dzieje się! Tak naprawdę nasza podróż rozpoczęła się dzisiaj rano. Mimo, że dzień zero zakończyliśmy nocnymi Polaków rozmowami, które trwały do późna w nocy,  dziś rano wstajemy rześcy i pełni sił. Myśl o czekających na nas “bezdrożach” dodaje nam skrzydeł. 🙂

Sute śniadanie a’la Cesar zapewnia nam porcje energii, która starczy na długo. Upychamy rzeczy po torbach, tankbagach, pod siatkami i gdzie się da. W końcu start!

Szybka kawa na stacji w Sulęczynie i wjeżdżamy na track przygotowany przez Wasyla. Track to za mało powiedziane. Fantastyczna trasa, która ciągnie się bocznymi drogami, nie brakuje też szutru, są również odcinki leśne i polne drogi. Co jakiś czas pojawia się jakiś wyzwanie – a to głębszy piach, a to podmokła droga z błotnymi pułapkami lub wąska, zarośnięta, dziurawa ścieżka.

Jedziemy przed siebie. Wasyl prowadzi. Mijamy malownicze zakątki, mostki, pola ciągnące się po horyzont usiane polnymi kwiatami, których zapach przyprawia o zawrót głowy, a nad nami rozciąga się błękitne niebo, gdzie wiatr przyszykował specjalnie dla nas teatr ze Słońcem i chmurami w roli głównej. 🙂

Kilometry lecą szybko. Zatrzymujemy się żeby zrobić zdjęcie,  poprawić graty, wypić kawę lub coś zjeść i pogadać tete-a-tete – to lepsze niż szumiący interkom (Cesara). 🙂
Koniec końców zlądowaliśmy zgodnie z planem w Renicach koło Myśliborza przy zachodniej granicy. Jutro zaczynamy TET. 😉

Ekipa w komplecie

No i jesteśmy już razem! Ekipa, czyli Cesar, Griba i Wasyl (kolejność alfabetyczna) ma za sobą pierwsze wspólne kilometry.

Dziś nocleg w okolicy Sulęczyna na działce u Cesara. Obowiązkowo musi być ognisko i pogaduchy.

Jutro rano startujemy dalej w kierunku zachodniej granicy. 😉

Marta też już na babskim zlocie. W tym roku dziewczyny bawią  się w okolicy Drawska Pomorskiego.
Kolejny raport (być  może) w sobotę wieczorem. 😉

Ruszamy w trasę!

Relacja z czerwcowego wyjazdu w Polskę jeszcze nie skończona, a już nowe pomysły i wyzwania czekają!

Marta właśnie co wyruszyła na coroczny zlot motocyklowych czarownic “Baby na motóry”. Ja w tym czasie zaplanowałem szybki rekonesans zachodniej części polskiego szlaku TET. Dołączyli do mnie Wasyl i Cesar, którzy ochoczo podchwycili mój plan. Razem chcemy ruszyć offem na zachód, gdzie wjedziemy na track TET. Co z tego wyniknie i jak daleko na wschód dotrzemy okaże się wkrótce.

Przygotowania mamy już z głowy. Serwis w Griba Garage zaliczony! Pakowanie (przynajmniej u mnie) również zakończyło się jako takim sukcesem. 😉

A teraz niecierpliwie czekam w cuglach na sygnał od moich kompanów. 😉

Retrofity LED – doskonałe źródło światła bez ECE

Oświetlenie LED z każdym rokiem zyskuje na popularności. Coraz wydajniejsze diody pozwalają na uzyskanie silnego strumienia świetlnego przy znacznie mniejszym, niż w przypadku żarówek, poborze prądu. W nowych modelach motocykli i samochodów reflektory ze źródłem światła LED stają się, w zasadzie już są, standardem. Co jednak mają począć użytkownicy pojazdów wyposażonych w konwencjonalne oświetlenie?

Już jakiś czas temu na rynku pojawiały się zamienniki standardowych źródeł światła, wykorzystujące zamiast tradycyjnych żarników diody LED. Jednak ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Główne mankamenty to niechlujne wykonanie, niska trwałość, a przede wszystkim zupełnie nie dostosowany do standardowego reflektora strumień świetlny. W rezultacie lampy z takimi źródłami światła zamiast lepiej oświetlać drogę, oślepiały kierowców nadjeżdżających z przeciwka.

Czytaj dalej Retrofity LED – doskonałe źródło światła bez ECE

Wymiana uszczelniaczy i oleju w przednim zawieszeniu na przykładzie DL 650

Tak długo jak tylko mogłem, odkładałem moment rozebrania przedniego zawieszenia. Po pierwsze wychodzę z założenia, że jak coś działa, to nie ma sensu tego ruszać, bo mój czas jest zbyt cenny, żeby szukać “dziury w całym”. Po drugie, gdy przy przebiegu około 63 tys. km uszczelniacze zaczęły już nieco puszczać, zastosowałem genialny przyrząd → Seal Mate. Rozwiązanie doskonale się sprawdziło i zanim ostatecznie zdecydowałem się zająć przednim zawieszeniem, jeszcze ze dwa, a może i trzy razy powtarzałem ten prosty zabieg z pełnym powodzeniem. 🙂

Czytaj dalej Wymiana uszczelniaczy i oleju w przednim zawieszeniu na przykładzie DL 650

Diagnostyka układu ładowania i naprawa alternatora

Moc alternatora podana w książce serwisowej (SUZUKI DL650 SM, Suzuki Motor Corporation, s. 9-51) jest szacowana na około 375 W przy 5000 obr./min. Tym samym układ ładowania w DL’u wydaje się być dość wydajny, żeby zasilić dodatkowe odbiorniki, nawet jeśli mają dość duży pobór prądu. Dlatego, mimo na stałe włączonych dwóch reflektorów z żarówkami H4 (wersja L1 przed MR) nie obawiałem się jednocześnie używać dodatkowych świateł LED (2 x 3 A) oraz grzanych manetek (pobór prądu do 4 A).

Wszystko było w porządku i w ciągu ostatniego roku nie zauważyłem, żeby akumulator rozładowywał się. Jednak do czasu! Jakoś we wrześniu zwróciłem uwagę na to, że akcesoryjny woltomierz, gdy włączam dodatkowe oświetlenie i grzane manetki, zbyt często sygnalizuje spadek napięcia w instalacji elektrycznej motocykla. Podczas wolnych obrotów silnika bywało ono niższe nawet niż 12 V. Wcześniej nic takiego nie miało miejsca! Zacząłem zadawać sobie pytanie: “Co jest grane?!”. 

Czytaj dalej Diagnostyka układu ładowania i naprawa alternatora

#zostanwdomu i #siedznadupie

Środa 11 marca 2020, dzień jak co dzień, ale nie do końca. Doniesienia o zbliżającej się do Polski pandemii, wywołanej przez wirusa COVID-19, nie nastrajają pozytywnie. Pierwsze zdiagnozowane zakażenia odnotowano w kraju już tydzień wcześniej. Logika nakazuje, aby pozostać w domu, jednak trzeba przecież jechać do pracy.

Dzień szybko mija, a popołudnie przynosi kolejne niepokojące wiadomości i nowe regulacje. Gdy wracam do domu, przeciskając się przez, nieco bardziej niż zazwyczaj, zatłoczone ulice Trójmiasta, czuję, a w zasadzie wiem, że nieprędko znów wsiądę na motocykl.


Źródło: M. Ważna, Jak wygląda koronawirus SARS-CoV-2? Naukowcy analizują jego strukturę

Czytaj dalej #zostanwdomu i #siedznadupie

Regulacja TPS w DL 650

Jeżeli silnik nerwowo reaguje na odkręcenie manetki i wykazuje sprzeciw, żeby płynnie wyjść z wolnych obrotów to pierwsze czemu warto się przyjrzeć to ustawienie TPS. Throttle Position Sensor, bo o ten czujnik chodzi, informuje ECU (Electronic Computer Unit) o położeniu przepustnic głównych, czyli tych, którymi steruje manetka gazu.

Wszystko w miarę eksploatacji ulega zużyciu, a więc również i zespół przepustnic. Właśnie dlatego ustawienie fabryczne TPS po iluś tam przejechanych dziesiątkach tysięcy kilometrów może już nie być prawidłowe.

Czytaj dalej Regulacja TPS w DL 650

motoKOREPETYCJE, czyli naucz się serwisować swój motocykl

Choć niektórym wydaje się, że serwisowanie dwóch kółek to czarna magia, tak naprawdę wystarczy trochę cierpliwości, czasu i dobrych chęci, aby nauczyć się samodzielnie dbać o swój motocykl. Korzyści, które z tego płyną są chyba dla wszystkich oczywiste. Ucząc się serwisu poznajemy konstrukcję motocykla, co daje nam szansę na samodzielne usunięcie usterki, która może wydarzyć się podczas trasy. Uniezależniamy się również w dużym stopniu od warsztatów, a nawet jeśli oddamy motocykl do naprawy, to będziemy wiedzieli jak rozmawiać z mechanikiem. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy coś pójdzie nie tak jak powinno. 😉

Czytaj dalej motoKOREPETYCJE, czyli naucz się serwisować swój motocykl