Wymiana łożysk kół i zabieraka w DL’u

Przy jakim przebiegu należy wymienić łożyska kół i zabieraka w motocyklu? Na to pytanie chyba nikt nie jest w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego w jakich warunkach pracują łożyska. Bezdroża i wyboje z pewnością przyczynią się do ich szybszego zużycia.

Dobrą praktyką jest okresowa kontrola łożysk. Po zdjęciu kół można sprawdzić jak obracają się bieżnie wewnętrzne. Jednak czy faktycznie takie działanie pozwala nam jednoznacznie ocenić stan łożysk i z wyprzedzeniem przewidzieć ich ewentualną awarię? Po tym, co słyszałem od znajomych motocyklistów oraz zobaczyłem po wyjęciu swoich łożysk śmiem twierdzić, że nie zawsze. Okazuje się, że łożyska mogą ładnie, bez zacięć, obracać się i cicho pracować, a następnego dnia rozsypać bez ostrzeżenia w proch.

Przystępując do wymiany musimy zaopatrzyć się w łożyska oraz w uszczelniacze.

W DL 650 mamy następującą konfigurację łożysk i uszczelniaczy.

Koło przednie (kolejno od lewej strony):

  • łożysko 6203 2RS C3,
  • łożysko 6203 2RS C3,
  • uszczelniacz 40 x 22 x 7.

Koło tylne (kolejno od lewej strony):

  • uszczelniacz 39 x 65 x 7 (w zabieraku),
  • łożysko 62/32 2RS C3  (w zabieraku),
  • łożysko 6204 2RS C3 (w feldze),
  • łożysko 6204 2RS C3 (w feldze),
  • uszczelniacz 28 x 47 x 7 (w feldze).

Uwagi:

  1. nietypowy, ciężko dostępny uszczelniacz 39 x 65 x 7 możemy zastąpić uszczelniaczem 39 x 65 x 9,
  2. kupując uszczelniacze prośmy o wielowargowe (w praktyce będą dostępne zapewne uszczelniacze dwuwargowe).

Od czego zacząć? Zdejmujemy koło, w którym chcemy wymienić łożysko. Ja zacząłem od tyłu. Najpierw zabrałem się za łożysko zabieraka. Pierwszym krokiem było wyjęcie uszczelniacza. Podważamy go śrubokrętem. Robimy dźwignie to z jednej, to z drugiej strony, aż uszczelniacz wyskoczy z gniazda. Mój zemścił się na mnie obryzgując mnie smarem. 🙂

Po wyjęciu uszczelniacza odwracamy zębatkę i posługując się nasadką nr 32 wybijamy łożysko. Nie potrzeba do tego jakiejś nadzwyczajnej siły. Kilka stuknięć średniej wielkości młotkiem i łożysko powinno wyjść.

Czyścimy gniazdo, przygotowujemy nowe części.

Gniazdo smarujemy odrobiną oleju i osadzamy w nim wstępnie nowe łożysko. Jego krawędź jest lekko sfrezowana, dlatego powinno nam się udać to zrobić bez problemu. Jeśli na łożysku nie ma jakiś szczególnych oznaczeń, to wszystko jedno, która z jego stron będzie do wewnątrz, a która na zewnątrz gniazda. W początkowej fazie łożysko wbijamy w gniazdo przez deseczkę.

Łożyska fabryczne z jednej strony są otwarte, Te, które zakupimy na wymianę będą zapewne zamknięte osłonkami z obu stron. Ja zamontowałem łożyska tak jak je kupiłem, nie bawiąc się w wyciąganie osłonek. Uważam, że lepiej, gdy wnętrze łożyska jest dodatkowo zabezpieczone.

Gdy łożysko zrówna się gniazdem dobijamy je używając dystansu. Ponieważ w przypadku zabieraka nie miałem nic o odpowiedniej średnicy pod ręką, jako dystans wykorzystałem stare łożysko. Żeby nie utknęło w gnieździe, oszlifowałem nieco jego zewnętrzną bieżnię szlifierką kątową.

Używając starego łożyska jako dystansu z wyczuciem dobiłem nowe łożysko. Sygnałem dla nas, że łożysko doszło do końca gniazda będzie charakterystyczny metaliczny dźwięk. Jest to odgłos przypominający dzwonienie.

Pozostaje założyć nowy uszczelniacz. Jeśli posmarujemy gniazdo olejem silikonowym to jest duża szansa, że uda nam się go wcisnąć palcami. Jeśli jednak uszczelniacz będzie stawiał opór, dobijamy go ostrożnie przez deseczkę.

I gotowe! Uszczelniacz na zdjęciu jest wyższy od fabrycznego o 2 mm (i tańszy o kilkadziesiąt zł :)), stąd nieco wystaje z gniazda. Nie ma to jednak żadnego znaczenia.

Wymiana łożysk kół wygląda podobnie. Przy czym do wybicia łożysk z gniazd w felgach będzie nam potrzebny pręt, który trzeba oprzeć o wewnętrzną bieżnie wybijanego łożyska. Ja użyłem starego śrubokręto – pobijaka.

Pamiętajmy, że wewnątrz osi felgi, pomiędzy łożyskami znajduje się tuleja dystansowa, która ogranicza dojście. Można ją jednak nieco przesunąć na bok, aby uzyskać dostęp do bieżni wewnętrznej wybijanego łożyska. Gdy usuniemy jedno z łożysk z drugim nie będzie już problemu.

Montaż łożysk kół przebiega podobnie jak w przypadku zabieraka.

Nie zapomnijmy o tulejach dystansowych między łożyskami! Trzeba je odpowiednio ustawić względem środków łożysk. Ja do ich wycentrowania wykorzystałem przedłużki z odpowiednimi nasadkami.

Przy montażu łożyska kół istotna jest jeszcze jedna  sprawa – kolejność ich montażu. Okazuje się, że zarówno w przypadku przedniego, jak i tylnego koła, jedno z łożysk nie dochodzi do końca gniazda.

Doskonale wyjaśniają to rysunki z książki serwisowej. W przypadku koła przedniego chodzi o łożysko z prawej strony. Z tego względu montaż zaczynamy od łożyska strony lewej.

W przypadku koła tylnego, dla odmiany, chodzi o łożysko z lewej strony. Z tego względu montaż zaczynamy od łożyska strony prawej.

Nowe łożyska wbijamy przez odpowiedni dystans. W przypadku przedniego koła uda się to zrobić nasadką nr 30. W przypadku tylnego trzeba wykorzystać najpierw deseczkę, a potem odchudzone stare łożysko.

I to już chyba wszystko w temacie. Mi więcej czasu niż robota zajęło myślenie czy to już czas, żeby wymienić łożyska. Sama wymiana okazała się banalnym procesem. 🙂

Na koniec zdjęcie jednego z łożysk tylnego koła po przebiegu około 48 tys. km. Nie szumiało i obracało się lekko, bez zacięć. Ciekawe ile jeszcze kilometrów wytrzymałby uszkodzone elementy “koszyka” i przytarte kulki?

Dziękuję kolegom Susznemu i Kozłowi za wsparcie merytoryczne oraz Markowi za pomoc i dobre słowo podczas prac. Dzięki chłopaki! 😉