Wilbers, czyli jeszcze jedna garść sterydów

Projekt związany z modyfikacją przedniego zawieszenia rozpocząłem w 2020 r. Minęło trochę czasu zanim opracowałem koncepcję i dograłem wszystkie detale. Ostatecznie prace w @Griba Garage ruszyły w listopadzie 2020 r.

W grudniu → V-Strom na sterydach miał już nawinięte na koła pierwsze próbne kilometry w offie, które pokazały, że przednie zawieszenie spełnia przyjęte założenia i doskonale odpowiada moim oczekiwaniom.

Czy można chcieć coś więcej? I tak, i nie.

A co z tylnym zawieszeniem? Żeby zwiększyć prześwit z tyłu już od jakiegoś czasu stosowałem krótsze kości o rozstawie otworów 130 mm. Jednym z rezultatów modyfikacji przedniego zawieszenia było podniesienie przodu motocykla. Właśnie dlatego zamontowałem kości wyprodukowane przez Susznego, jeszcze krótsze niż dotychczas używane, bo o rozstawie otworów 125 mm. Dzięki temu tył motocykla podniósł się o 3 cm w stosunku do serii.

Prześwit z tyłu stał się całkiem zadowalający, a zmodyfikowany przedni zawias nie stanowił ograniczenia przy przejazdach w terenie. Przednie koło doskonale klei i nie traci przyczepności do podłoża. Te same odcinki, które trzeba było pokonywać jadąc dość wolno, teraz można przejeżdżać z dużo większą prędkością, bez ryzyka utraty panowania nad maszyną.

Wszystko pięknie, ale zaraz, zaraz! Co się dzieje z tylnym zawieszeniem? Niestety, podczas agresywnej jazdy w offie, zauważyłem, że tylne koło zaczyna tracić trakcję! Nie pomagała zmiana nastaw tłumienia. Wygląda na to, że po prostu tylny zawias nie do końca daje radę i przy tak szybkim pokonywaniu nierówności nie wybiera! Co prawda problemy z trakcją tylnego koła nie ograniczają tak dotkliwie zdolności do jazdy w terenie jak przednie zawieszenia w seryjnej konfiguracji, ale trzeba jednak “odrobinę” zwolnić. 😉

Co można zrobić, żeby było lepiej? Z seryjnym amortyzatorem zapewne niewiele, bo zamknięta konstrukcja tego elementu skutecznie zniechęca do “grzebania” w jego wnętrzu. Dlatego jedynym sensownym rozwiązaniem wydała mi się wymiana tylnego elementu tłumiącego na inny, o większym skoku i charakterystyce jak najlepiej dostosowanej pod offroad.

Początkowo szukałem czegoś co nadawałoby się na podmianę od innego motocykla. Niestety, szybko zorientowałem się, że jest to ciężki temat. Korzystając z katalogu (w moje ręce trafił folder firmy YSS zawierający potrzebne informacje) sprawdzałem parametry kolejnych amortyzatorów. Jak mocowanie pasowało to albo długość amortyzatora nie była odpowiednia albo charakterystyka sprężyny nie dostosowana do wagi V-Strom’a.

Kiedyś, dawno temu, gdy modyfikacja zawieszenia nawet jeszcze mi się nawet nie śniła, gdzieś usłyszałem, czy wyczytałem, że akcesoryjny amortyzator do V-Strom’a oferuje firma Wilbers.

Postanowiłem sprawdzić jak wygląda sytuacja. Faktycznie! Niemiecka firma z Hamburga, która produkuje wysokiej klasy akcesoryjne zawieszenia do motocykli różnych marek, posiada w swojej ofercie offroadowy amortyzator do V-Strom’a!

Na stronie Wilbers’a jest możliwość wyboru motocykla. Na liście maszyn znajdziemy V-Strom’a z rozróżnieniem na poszczególne modele. Niestety, znani ze skrupulatności Niemcy tym razem nie stanęli na wysokości zadania i w opisie amortyzatorów brakuje dokładnej specyfikacji, przynajmniej mi nie udało się jej znaleźć.

Ja jednak łatwo się nie poddaję. Korespondencja z biurem firmy zajęła mi ponad tydzień, ale w końcu wydusiłem z pracowników Wilbers’a wszystkie potrzebne informacje.

Gdy już upewniłem się co do szczegółów i zapoznałem z ofertą, rozsądnym wyborem dostosowanym do moich potrzeb wydał się Wilbers typ 640. Amortyzator występuje w kilku wariantach. W przypadku V-Strom’a w wersji K4-L1 najbardziej offroadowa konfiguracja oferuje skok tylnego koła 20,2 cm (dla porównania seria to 15 cm) i podwyższa (na standardowych kościach o rozstawie otworów 140 mm) tył motocykla o 3,5 cm. Właściciele nowszych modeli z lat 2012-2016 mogą liczyć na zwiększenie prześwitu o 3 cm, a do motocykli produkowanych od 2017 roku amortyzator niestety nie występuje.

Mając gotowe rozwiązanie podane na tacy, nie zastanawiałem się długo, tym bardziej, że wielkimi krokami zbliżał się koniec 2020 roku i gwiazdka. Postanowiłem sprawić sobie i V-Stromowi prezent pod choinkę. 🙂

Składając zamówienie okazało się, że w formularzu należy podać szczegółowe informacje dotyczące przewidywanego zastosowania, stylu jazdy, a nawet jaka jest nasza waga z ubiorem i ciężar przewożonego bagażu oraz jak często jeździmy z drugą osobą. Na tej podstawie nasz nowy amortyzator otrzymuje wstępne nastawy, które  możemy później zmienić we własnym zakresie, bo Wilbers typ 640 tak jak seryjny amortyzator ma oczywiście możliwość regulacji napięcia wstępnego oraz tłumienia odbicia. Ah, ta niemiecka staranność i precyzja! 😉

Zlecenie złożyłem pod koniec listopada. Wilbers wyrobił się na czas i paczka z Hamburga z moim gwiazdkowym prezentem dotarła pod koniec grudnia do Gdyni. 🙂

Firma zastrzega sobie, że proces produkcyjny trwa kilkanaście dni. Mój amortyzator ma urodziny 4 grudnia 2020 r. 🙂

Montaż nie nastręczał większych trudności. Wszystko jest idealnie spasowane i pasuję plug and play.

Warto zauważyć, że wykorzystując kości o standardowym rozstawie otworów 140 mm wybrany przeze mnie Wilbers podnosi tył motocykla jeszcze bardziej niż przy zastosowaniu “dog bones” o rozstawie otworów 125 mm, co bardzo mnie cieszy. 🙂

Jest to możliwe dzięki temu, że akcesoryjny amortyzator jest o 2 cm dłuższy niż seryjny. Kiwaczka zmienia nieznacznie swoje wychylenie, co przekłada się na zmianę położenia wahacza.

W tym miejscu warto wspomnieć, że w przypadku V-Strom’a najniżej znajdującym się elementem wyznaczającym prześwit jest osłona silnika. Po modyfikacji przedniego zawieszenia i zamontowaniu z tyłu amortyzatora Wilbers 640 w końcu dokonałem stosownych pomiarów. Prześwit motocykla w najniższym miejscu z przodu wynosi obecnie 22 cm, natomiast z tyłu uzyskałem 19,5 cm.

No dobrze, ale jak to jeździ? Jedno co mi przychodzi do głowy, kiedy zastanawiam się jak podsumować to jednym słowem: “Poezja!”. Tak po prostu właśnie jest. Wilbers to nie tylko skok 20,2 cm, ale i doskonała reakcja tylnego zawieszenia na wyboje, głębokie dziury i tarki, które są przekleństwem podczas szybkiej jazdy na standardowym zawieszeniu. Tak właśnie działa “sześćset czterdziestka” z Hamburga. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze doskonała amortyzacja przy gwałtownej kompresji amortyzatora. Można skakać z radości!


Zamawiając amortyzator w zeszłym roku udało mi się skorzystać z promocji “Black Friday”. W tym roku Wilbers ogłosił obniżkę cen na swoje produkty, która ma trwać do końca października. Jeśli planujecie upgrad’e zawieszenia to doskonały moment na zakupy. 😉 Firma oferuje 10% rabatu na cały asortyment, gra jest zatem warta świeczki!

Chcesz zamówić akcesoria od firmy Wilbers, a coś jest dla Ciebie niejasne lub nie wiesz jak złożyć zamówienie? Daj znać na  → griba@motostforky.pl. Chętnie doradzę i pomogę. 😉